sobota, 28 września 2013

Rozdział Dziewiąty, część I

" ... wiedziałam, że podczas tego pobytu coś się spieprzy. "

Bałam się reakcji mojej siostry, kiedy znajdzie mój list. Wiem, że zacznie się martwić, ale również wiem, że tak będzie dużo lepiej. Chciałam uciec od problemów, a robię zupełnie odwrotnie, bardziej się do nich zbliżam, bo każdy doskonale wie, że to właśnie Harry był moim największym problemem. Próbując wymknąć się przez mój balkon zahaczyłam bluzką o barierkę i delikatnie ją podarłam. Nigdy nie byłam grzecznym dzieckiem, często uciekałam z domu, ale nigdy nie spodziewałabym się, że będę musiała to robić w wieku prawie dwudziestu lat, widocznie życie jest nieprzewidywalne, lecz gdybyśmy wiedzieli, że się przewrócimy to byśmy sobie usiedli. Wzięłam do ręki moją walizkę, a na plecy plecak, które zrzuciłam wcześniej na trawę. Kiedy wyszłam z posesji mojego domu w oddali widziałam samochód Harr'ego. Dobrze, że on myślał rozsądnie i nie postanowił przyjechać pod mój dom. Jak zbliżałam się do jego samochodu zrobiło mi się głupio z powodu jak traktuje siostrę. Nie dość, że przeze mnie jej chłopak ma ochotę z nią zerwać to jeszcze teraz ucieczka, która sprawi jej wiele smutnych chwil. Z moich oczu popłynęły łzy, które starałam się ukryć przed Harrym, kiedy ujrzałam, że wysiada z samochodu i rusza w moją stronę, lecz przed bystrym Styles'em nic się nie ukryje.
- Co się dzieje, Słonko? - podszedł do mnie, wziął ode mnie walizkę i mocno mnie przytulił.
- Strasznie źle się czuje z tym co się dzieje Harry.
- Z czym? - odsunął się i spojrzał mi w oczy.
- Możemy teraz o tym nie rozmawiać?
Przytaknął głową i ruszyliśmy w stronę jego samochodu. Usiadłam na miejsce pasażera, a on schował do bagażnika moje rzeczy. Harry wskoczył na miejsce obok mnie i chwycił mnie za rękę.
- Razem damy sobie radę. Ze wszystkim. - uśmiechnął się do mnie.
My? Razem? Nie rozumiałam o co dokładnie mu chodziło, ale nie miałam czasu na myślenie, bo po słowach Harr'ego w moich spodniach poczułam wibracje, wyciągnęłam z nich mój telefon, a na wyświetlaczu przeczytałam 'Jessy'. Musiało to oznaczać, że przeczytała list i jest albo mega wkurzona, smutna, ewentualnie przerażona. Spojrzałam na Harr'ego, ale z jego wyrazu twarzy mogłam wyczytać, jakby mówił, że mam nie odbierać tego telefonu. Wyłączyłam go i schowałam do kieszeni. Gdy mój telefon przestał dzwonić to znowu Harr'ego zaczął. Była to Jess. Chyba się martwiła. Harry odebrał.

Hej kochanie ... Co się dzieje? Dlaczego płaczesz? ... Uciekła? ... Skąd masz taką pewność? ... Nie martw się na pewno jest bezpieczna ... Pewnie jest u jakiejś koleżanki ... Przyjadę jutro, teraz mam dużo pracy ... Znajdzie się, nie martw się. Do jutra.

- Od kiedy jesteś moją koleżanką? - zaczęłam się śmiać.
- Widocznie od teraz. - Harry także wybuchnął śmiechem, lecz po chwili spoważniał - Ona się martwi, ale Ty nie powinnaś się tym przejmować, jesteś dorosła.
- Dlaczego powiedziałeś jej, że masz pracę? Kolejny raz ją okłamałeś.
- Dobrze wiem co robię, o mnie się nie martw, a poza tym mam ochotę spędzić wspaniały wieczór w Twoim towarzystwie. - na jego twarzy zagościł cwaniacki uśmieszek.
- Styles demoralizujesz mnie. - oboje zaśmialiśmy się. 
Po chwili dojechaliśmy do domu Harr'ego. Wyciągnął moje rzeczy z bagażnika i weszliśmy do środka.
- Więc czuj się jak u siebie. Idę zanieść Twoje rzeczy do sypialni. - wszedł na górę, a ja powędrowałam za nim. Doszliśmy do jego sypialni.
- Przecież to Twój pokój.
- Teraz już nasz. - po raz kolejny ujrzałam jego cwaniacki uśmiech.
- O nie! Tak dobrze to nie będzie. Ja śpię na kanapie.
- Nie ma mowy, jeżeli ktoś ma spać na kanapie to będę to ja.
Nasze przegadywanie przerwał dzwonek do drzwi. Oboje zamarliśmy.
- Zostań tutaj i nie ruszaj się stąd. To może być Twoja siostra. - Harry zamknął drzwi do sypialni i zszedł na dół. Moja ciekawość była jednak zbyt mocna. Musiałam sprawdzić kto to. Podeszłam do schodów i usłyszałam jakiś nieznajomy głos. Lecz kiedy zobaczyłam kim była osoba z nieznanym mi do tej pory głosem to nogi się pode mną ugięły. Nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam. Minęło tyle czasu ...

~ * ~ 
Zawiodłam Was tym rozdziałem, ale na prawdę
mam strasznie dużo nauki i cieszę się, że w ogóle
mogłam chociaż trochę napisać. Drugą część postaram
się dodać jak najszybciej. Wiem, że wiele osób czyta
więc jeżeli przeczytasz, zostaw po sobie komentarz. 
Będę wdzięczna. KOCHAM WAS!
~ Nessy.



sobota, 21 września 2013

Rozdział Ósmy.

" ... chciałam być już przy nim, na zawsze "

Podejrzewałem, że Nessy może być zła na mnie, za to co napisałem do jej siostry, ale taka była prawda. Ona nie powinna wchodzić z buciorami w jej życie. Zobaczyłem, że głowa Nessy wędruje w stronę wyświetlacza jej telefonu. Kiedy zobaczyła tekst sms-a jej twarz nie wyrażała żadnych emocji i nie mogłem wyczuć czy jest zła, czy ma mi za złe. Nic, kompletnie nic. Nie wiedziałem co zrobić, ale po chwili ona zbliżyła się do mnie i przytuliła się mocno. Otuliłem ją moimi rękami i gdybym mógł został bym w tej pozycji do końca mojego życia. Tylko to było zbyt nierealne, żeby mogło być prawdziwe.

~ Perspektywa Nessy ~
Teraz dopiero czuję to co mi brakowało przez ostatni czas. Harry. On był tym czego mi brakowało. Chciałabym chwycić go za rękę i iść jak najdalej rzeczywistości, ale nie możemy. On jest sławny, wszyscy go znają, a reporterzy nie dają mu normalnie żyć, bo gdzie on się pojawia, oni również są.
- Powinnam już wracać - wstałam z kanapy i udałam się na górę. Wychodząc z pokoju czułam na sobie wzrok Harr'ego, który jak zgadnę w tym momencie patrzył na mój tyłek. Weszłam do sypialni, zdjęłam z siebie wcześniej założony t-shirt i ubrałam sukienkę, którą miałam na sobie zeszłego felernego wieczoru. Ułożyłam ładnie koszulkę Harr'ego na jego krześle i zeszłam na dół, gdzie czekał na mnie ubrany Harry.
- Dłużej się nie dało. Odwiozę Cię, bo mamy wywiad i muszę się pospieszyć.
- Przecież mogę sobie sama zajść do domu.
- Nie marudź, tylko chodź. - Harry otworzył przede mną drzwi, które po chwili zamknął na klucz i udał się w stronę samochodu, wsiadłam na miejsce pasażera i ruszyliśmy z podjazdu z piskiem opon. Niespodziewanie szybko dojechaliśmy pod mój dom, do którego nie miałam ochoty wracać, ale nie miałam też gdzie się zatrzymać. Może i miałam. U Harr'ego, ale gdyby moja siostra kiedyś miała zamiar go odwiedzić, a zastała by mnie tam, to nie byłoby ciekawie. Styles pocałował mnie policzek i odjechał tak szybko jak się pojawił. Weszłam do domu, zdjęłam buty i chciałam iść do mojego pokoju, ale oczywiście moja siostra musiała zmienić moje plany.
- Nie tak szybko moja Pani.
- Nie mam ochoty z Tobą rozmawiać. Ile jeszcze będziesz mieszała się w moje życie? Czy Ty nie rozumiesz tego, że już dawno jestem dorosła i odpowiadam za siebie? Przystopuj wreszcie i daj mi w końcu cieszyć się życiem i pozwól mi robić co chce, bez pozwolenia starszej siostry.
Nie myślałam nad tym co powiedziałam, ale miałam jej już serdecznie dość. Może i sprawiłam jej przykrość, ale od jakiegoś czasu są momenty, że chciałabym aby gdzieś znikła i jej tutaj nie było. Wiem, może to trochę nie fair, ale kiedy całuje, dotyka Harr'ego mam ochotę podejść do niej i strzelić jej. Weszłam do pokoju, trzasłam drzwiami i rzuciłam się na łóżku. Wyciągnęłam z mojej torebki mój telefon, miałam tam nieodebrane połączenie od Harr'ego.

Od: Nessy
Do: Harry
Coś się stało? Dlaczego dzwoniłeś? N. x

Połączenie było wykonane kilka minut temu. Przecież mają wywiad, co on mógł ode mnie chcieć? Pewnie za kilka minut poznam odpowiedź na moje pytanie. Wstałam z łóżka, upewniając się, że pod nim znajduje się moja walizka. Wyciągnęłam ją, podeszłam do szafy, zaczęłam wyciągać ubrania i pakować je do walizki. Chciałam odpocząć od mojej siostry. Miałam nadzieję, że któryś z moich przyjaciół nie zawiedzie mnie i przygarnie do siebie. Moje pakowanie przerwał sygnał oznaczający, że ktoś próbuje się do mnie dobić. Podniosłam telefon z łóżka i kolejny raz na wyświetlaczu po raz kolejny zobaczyłam nazwę 'Harry'.
- Słucham? - odebrałam nie pewnie telefon.
- Nessy, jest sprawa. Paparazzi mają nasze zdjęcie. Jedno, ale mają. Jak Twoja siostra się dowie, albo gdzieś je zobaczy to nie będzie zbyt ciekawie.
- Przepraszam bardzo, że co? Z kiedy?
- Wczoraj. Jak wychodziliśmy z klubu. Trzymałem Cię w pasie i to wyglądało, jakby no wiesz ... między nami coś było - miałam ochotę zapytać 'a nie jest' ale powstrzymałam się, bo sytuacja w której oboje tkwiliśmy nie była zbytnio przyjemna, zarówno dla mnie, Harr'ego jak i mojej siostry.
- Jest jakakolwiek szansa, że ona się o tym nie dowie?
- Jest, nawet dość duża, to w końcu jedno zdjęcie, ale chciałem po prostu żebyś wiedziała - w jego głosie słyszałam troskę, chciałam być przy nim, już na zawsze, ale nie mogłam, to byłoby za proste.
- Harry? - zapytałam z delikatnym smutkiem.
- Nessy? Czy wszystko w porządku?
- Właśnie chodzi o to, że nic nie jest w porządku. Mogę zatrzymać się u Ciebie na kilka dni? - nie wiem dlaczego to zrobiłam, ale na prawdę jego obecność wpływała na mnie tak, że wszystko inne się nie liczyło, chciałam trochę odpocząć i pobyć z człowiekiem, przez którego wszystko w moim życiu jest skomplikowane.
- Oczywiście, kiedy chcesz i na ile chcesz. Przyjadę po Ciebie za pół godzinki. Wyjdź przez taras i zostaw Jessy wiadomość, żeby się nie martwiła. Będzie wszystko w porządku, do zobaczenia.
Rozłączyłam się. Do mojej walizki zapakowałam jeszcze kosmetyki i bieliznę. Z szuflady wyciągnęłam jakąś kartkę i długopis.

 Jess, wiem, że możesz być zła, ale na jakiś czas będzie lepiej jak 
od siebie odpoczniemy. Chcę sobie wszystko przemyśleć. W moim życiu 
nie jest teraz zbyt ciekawie i wiem, że kiedyś na pewno dowiesz się 
o co chodzi. Na razie o nic nie pytaj, jeżeli będę chciała kiedyś, a tak na pewno 
będzie to Ci opowiem od samego początku. Ucieczka z domu może Ci się 
wydawać głupia, ale wiem, że tak będzie lepiej, bo kiedy bym została byłoby
dużo gorzej. Zaufaj mi. Nie dzwoń, nie pisz i nie martw się o mnie.
Będę bezpieczna. Pamiętaj Kocham Cię! 
                                                                                          Nessy. x

Czas, żeby odpocząć. Odpocząć od problemów. Chodź tylko jedna osoba była moim problemem.


~ * ~ 
Postanowiłam dodać rozdział, bo pisanie jego
pozwoliło mi nie myśleć o rzeczywistości. 
Wiem, że jak zwykle jest do dupy, ale na prawdę
starałam się, a to że mi nie wychodzi to oznacza
tylko, że jestem beznadziejna. Kocham Was na 
prawdę, wszystkich, którzy czytają i jakby coś 
się stało to musicie wiedzieć o tym!
~ Wasza Nessy,

piątek, 20 września 2013

Rozdział Siódmy.

" ... nie mogłam pozwolić na to, żeby między nami coś zaszło. "

Droga do domu Harr'ego dłużyła się niezmiernie, ale nadal zastanawiało mnie to, dlaczego chciał żebym u niego zanocowała, a nie wracała do domu, przecież nie byłam, aż taka pijana, żeby moja siostra się denerwowała. Poza tym mam już dawno skończone 18-naście lat i chyba mogę robić wszystko na własny rachunek, nie przejmując się zdaniem innych, ale nie, muszę słuchać Styles'a, bo on zawsze ma rację. Przez całą drogę nie odezwał się ani słowem, a z jego twarzy nie schodził uśmieszek, którego za żadną cholerę nie mogłam rozszyfrować. Kiedy wjechaliśmy na podjazd przed jego garażem szybko wysiadłam z samochodu i czekałam na jakikolwiek ruch ze strony Harr'ego. Podszedł do mnie, chwycił za rękę i zaprowadził do środka. Gdy zobaczyłam wnętrze jego domu, oniemiałam. Nie miałam pojęcia, że on może mieć taki dobry gust, jeżeli chodzi o urządzanie mieszkania, no chyba, że ktoś mu w tym pomagał, co jest bardzo możliwe. Ściany były utrzymane w delikatnych pastelowych kolorach, lecz salon był z nutką czegoś ostrzejszego. Mimo tego bardzo mi się tutaj podobało. Moje rozmyślenia przerwał mi głos Harr'ego.
- Będziemy tak tutaj stać, czy wejdziemy do środka? - dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że stoję na środku wejścia do domu i przyglądam mu się niemiłosiernie, nie zwracając uwagi na to, co dzieje się wokół mnie. Zdjęłam moje szpili, których już na prawdę miałam dość, położyłam w przedpokoju i ruszyłam do środka, gdy widziałam coraz więcej mieszkania, coraz bardziej się zachwycałam tym jak ono wygląda. Usiadłam na kanapie i obserwowałam faceta, który mnie tutaj zwabił.
- Co mi się tak przyglądasz? Ubrudziłem się? - uśmiechnęłam się - Czy jestem aż tak przystojny, że nie umiesz spuścić ze mnie wzroku? - na jego słowa popukałam się w głowę, choć nie mogłam powiedzieć, że to nie jest prawda, ponieważ on był najprzystojniejszym facetem jakiego kiedykolwiek spotkałam. Stop! Nie wliczając w to niesamowitego Justin'a Bieber'a, bo to on był moim numerem jeden. Harry usiadł obok mnie na kanapie, przerywając moje myśli na temat Justina.
- Może coś obejrzymy? - przytaknęłam głową - Co Ty taka mało mówna jesteś? A co masz ochotę obejrzeć?
- Zachwycam się Twoim niesamowitym domem i oniemówiłam z wrażenia. Sam to zaprojektowałeś?
Gdy Harry usłyszał moje pytanie zaczął się niemiłosiernie śmiać i nie umiał się uspokoić. Nie wiedziałam co było śmiesznego w moich słowach.
- Czy Ty myślisz, że ja miałbym taki świetny gust i umiał sam to wszystko urządzić? - mówił przez śmiech - Liam. To Liam. On się na tym trochę zna i pomógł mi co nie co. A właśnie może będziesz chciała kiedyś poznać chłopców? Na pewno się ucieszą.
- Czemu nie, mogę ich poznać, a teraz zabierzmy się za oglądanie filmu. - podeszłam do szafki stojącej obok telewizora i zaczęłam przeglądać filmy - Trzy Metry Nad Niebem? Nie wiedziałam, że faceci lubią takie filmy - uśmiechnęłam się, wpatrując się w bruneta.
- Widocznie nie jestem typowym facetem, a ten film bardzo lubię.
- W takim razie go oglądamy - włożyłam płytę do DVD i zajęłam miejsce obok tego nietypowego faceta, wyczujcie ten sarkazm. Film zaczął się, a nasze twarze wpatrzone były wprost ekranu telewizora.
~ * ~
Obudziły mnie promienie słoneczne wlatujące przez pochylone okno, rozejrzałam się po pokoju w którym leżałam, lecz nie przypominał mi on żadnego znajomego mi miejsca. Wróciłam pamięcią do wczorajszego wieczoru. Harry, impreza, niedoszły gwałt, noc u Harr'ego. Tak. Już wiem gdzie jestem. Zapewne jest to jego sypialnia. Kolejne pomieszczenie w jego domu, urządzone nieziemsko. Usiadłam na łóżku i zauważyłam, że na sobie mam tylko bieliznę. Gdzie podziała się moja sukienka? No tak. Znam odpowiedź, Harry musi mieć z tym coś wspólnego. Wstałam z łóżka, na krześle znalazłam jakąś koszulkę Harr'ego, ubrałam ją na siebie i zeszłam na dół. To co zobaczyłam było najsłodszą rzeczą, którą zobaczyłam w moim życiu. Harry, śpiący pod niebieskim kocykiem, jego włosy będące w lekkim nieładzie i uśmiech na twarzy, jakby w tym momencie przyśniło mu się coś miłego. Podeszłam do kanapy, kucnęłam przy nim i złożyłam delikatny pocałunek na jego policzku. W momencie jego powieki otworzyły się i jego zielone oczy spotkały się z moimi. Uśmiechnął się kiedy mnie zobaczył:
- Dlaczego tutaj śpisz? Na pewno Ci nie wygodnie.
- Nie chciałem Ci przeszkadzać, a poza tym tutaj jest wygodnie.
Naszą poranną pogawędkę musiało oczywiście coś przerwać.

Od: Jessy
Do: Nessy
Do jasnej cholery Ness gdzie Ty jesteś? Dzwoniłam do Carli i nie ma Cię u niej. Czy mogłabyś wreszcie zachowywać się jak dorosła i mówić mi prawdę gdzie nocujesz? J. x

Gdy przeczytałam sms od mojej siostry, bardzo się zdenerwowałam. Czy ona nie mogła wreszcie zrozumieć, że nie jestem już małą dziewczynką, którą ma na każdym kroku pilnować. Z tego co pamiętam już dawno skończyłam 18-naście lat i mogłam sama decydować za siebie i robić co mi się podoba.
 - Od kogo dostałaś sms-a? - pokazałam Harr'emu mój telefon, po czym on zaczął czytać tekst na ekranie - Mogę jej odpisać?
Nie wiedziałam co zamierza, ale cokolwiek to było nie interesowało mnie to. Skinęłam tylko głową.

~ Perspektywa Harr'ego ~
Zachowanie Jess zaczynało mnie denerwować. Przecież Nessy może już robić co jej się podoba i nie pytać 'starszej' siostry o radę, czy pozwolenie. Żyje teraz na własny rachunek i to jest tylko i wyłącznie jej sprawa co zrobi, jeżeli będzie to coś złego to poniesie konsekwencje swojego czynu i będzie miała nauczkę na przyszłość. Znam ją i wiem, że jest odpowiedzialną dziewczyną, która da sobie radę nawet w kryzysowej sytuacji. Żałowałem tego wszystkiego co się stało. Niby kochałem Jessy, ale zdecydowanie bardziej kochałem dziewczynę, która siedziała teraz obok mnie na kanapie. To ona była miłością mojego życia i to z nią chciałbym się zestarzeć i mieć gromadkę dzieci. Wiem, że wyprzedzam czas o kilka dobrych rad, ale mówię to co myślę. Zawsze.

Od: Nessy
Do: Jessy
Jestem dorosła i już nie muszę spowiadać się siostrzyczce z tego co robię. N. x

~ * ~ 
Dzisiejszy rozdział trochę krótszy i jak zwykle
do dupy, po prostu mam okropny humor i nic 
mi się nie chce. Chcę coś zmienić w moim życiu, 
żeby stało się ono lepsze, a nie ciągłe pytania, 
dlaczego jest tak, a nie inaczej. Nie wiem kiedy 
dodam kolejny rozdział, postaram się od razu jak 
mój humor się poprawi, chyba, że chcecie jakąś 
dramę w opowiadaniu, czego raczej nie chciałabym
pisać. Trzymajcie się i jeszcze raz przepraszam ! 
~ Nessy.

niedziela, 15 września 2013

Rozdział Szósty.

 " ... chyba na prawdę go kocham, tylko dlaczego miłość musi ranić jedną ze stron? "


Moje serce biło coraz szybciej, czułam, że jestem coraz bliżej człowieka, którego nie chciałabym minąć na ulicy, a co dopiero stać z nim twarzą w twarz w zatłoczonym barze, gdzie mało kto zwróci na Nas uwagę. Poczułam na moich plecach czyjąś rękę. To było oczywiste czyja ona była. Nachylił się nad moim uchem i szepnął do niego:
- Teraz się zabawimy. Nie próbuj krzyczeć, bo nie będę już taki miły - na zapach jego oddechu, miałam ochotę zwrócić wszystko co dzisiaj zjadłam.
Byłam przerażona, bałam się tego co za chwilę może się wydarzyć, a najbardziej tego, że nikt nie może mnie uchronić przed tym. Mężczyzna chwycił mnie za rękę, po czym poprowadził w stronę schodów. Szłam za nim, nic się nie odzywając, żeby nie narobić sobie większego kłopotu. Otworzył przede mną jakieś drzwi, weszłam do pokoju, w którym nie zobaczyłam nic innego niż łóżko pościelone czerwonym prześcieradłem, nie mogłam się mu wyrwać, bo byłam pewna, że sama nie dałabym sobie rady. Popchnął mnie na łóżko i już zbliżał się do mnie, kiedy drzwi kolejny raz się otworzyły i zobaczyłam tam chłopaka, którego nie spodziewałam się. Harry. Stał w drzwiach, a w jego oczach można było dostrzec jego teraźniejszy nastrój. Był zdenerwowany. Zdenerwowany? Mało powiedziane, był wkurwiony jak nigdy. Zanim się obejrzałam, mężczyzna, który przed sekundą chciał mnie zgwałcić leżał na ziemi, przyciśnięty przez Stylesa, który okładał go pięściami. Dopiero po chwili uświadomiłam sobie, że jak go nie powstrzymam to boję się pomyśleć co stanie się z tym facetem. Wstałam z łóżka, podeszłam do Harr'ego próbując odciągnąć go od tego faceta. Jednak moje starania wyszły na marne. Ja? Chucherko ważące tylko 53 kg starało się odciągnąć chłopaka, który na moje oko nigdy nie wychodził z siłowni?
- Harry, zostaw go. Już zapłacił za swoje. - nie zareagował na moje słowa, postanowiłam krzyknąć, może to na niego podziała.
- HARRY! DO JASNEJ CHOLERY PRZESTAŃ GO BIĆ. - jego głowa odwróciła się w moją stronę, po czym jego oczy napotkały moje załzawione źrenice. Kiedy zdał sobie sprawę, że zaczęłam się go powoli bać, wstał, podszedł do mnie i przytulił mnie. Przerzucił swoją rękę na moje ramie, mieliśmy już wychodzić, ale to nie byłby ten sam Harry, gdyby się nie odezwał.
- Jeszcze za to zapłacisz, gnoju! - splunął do mężczyzny, całego zakrwawionego na twarzy.
Wyszliśmy z pokoju i dopiero wtedy Harry stanął przede mną, spojrzał mi w oczy, a ja zrobiłam to samo. Z jego twarzy mogłam zobaczyć troskę, ale też gniew. Mogę się założyć, że słowa, które skierował na odchodne do faceta, nie były rzucone od tak tylko, że na prawdę coś oznaczały.
- Wszystko w porządku ? Ten skurwysyn nic Ci nie zrobił ? - gładził rękami po mojej twarzy, szukając jakiegokolwiek zadrapania.
- Nic się nie stało, dziękuję że mnie uratowałeś. - dopiero teraz przypomniałam sobie o tym co powiedział mojej siostrze. Musiał pracować? - Dlaczego okłamałeś Jessy? Była na prawdę smutna, jak odwołałeś Wasze spotkanie?
- To nie jest najważniejsze teraz, musiałem sobie wiele rzeczy przemyśleć - był zakłopotany, doskonale było to widać.
- Przemyśleć Harry? Z drinkiem w ręku?
- Nic nie rozumiesz - chciał schodzić na dół, ale chwyciłam go za rękę zanim zdążył się ruszyć.
- To może mi wytłumaczysz? Ranisz ją.
- Nie tylko ja jestem temu winien. - ruszył przed siebie, nie próbowałam nawet go zatrzymywać.
Czy on mnie obwinia? Obwinia mnie za to, co się teraz dzieje w naszym życiu? Przecież to nie ja zniknęłam. To nie ze mną nie było żadnego kontaktu. To nie ja wróciłam po dwóch latach, jako dziewczyna jego brata, a on mnie o wszystko obwinia? Ma rację, niech sobie wszystko przemyśli, ale żeby jego przemyślenia były w stanie trzeźwości, a nie z procentami we krwi.

~ Pespektywa Harr'ego ~
Nie rozumiem tej dziewczyny. Najpierw odwzajemnia mój pocałunek i nie mówi, żebym nigdy więcej tego nie robił, a teraz poucza mnie, że ranię jej siostrę? Ona chyba nie rozumie tego, że staram się jak najbardziej oddalić od Jessy, żeby jej uczucia wobec mnie trochę zgasły i żeby po jakimś czasie to ona ze mną zerwała, żebym mógł legalnie poprosić Nessy, czy moglibyśmy kolejny raz spróbować. Wiem, że może być ciężko, ale zrobię wszystko, żebyśmy mogli znowu być razem, ale teraz będę starać się nie zniszczyć tego. Kocham ją. Teraz uświadomiłem to sobie. Przez ten cały czas jak byłem daleko od niej czułem pustkę w moim sercu, ale nie wiedziałem dlaczego. Dopiero teraz jak spotkałem ją ponownie poczułem znowu to samo, co kilka lat temu. Zszedłem na dół, pożegnałem się ze znajomymi i wyszedłem z klubu. Musiałem jakoś odreagować, ale tym razem bez alkoholu, ponieważ myślę, że gdybym tyle nie wypił nie byłbym w stanie pobić tego mężczyzny i nie zachowałbym się tak w stosunku do Ness. Nie miałem racji, że to nie tylko ja jestem temu winien, ale nie miałem ochoty słuchać jej nauk, jak mam się zachowywać. Jestem dorosły i wiem co robię, nawet jeżeli źle postąpię, dostanę za to jakąś nauczkę i na przyszłość będę wiedział jak postępować. Muszę ją jakoś przeprosić.

Od: Harry
Do: Nessy
Zachowałem się jak dupek w stosunku do Ciebie. Nie pomyśl sobie, że o cokolwiek Cię obwiniam. Przepraszam za wszystko, słoneczko. H. x

Miałam ochotę wyjść już z tego klubu, roiło się tutaj od pijanych napaleńców, a nie chciałam już na żadnego z takich trafić, po tym co się stało kilka godzin temu. Chciałam się dowiedzieć, która godzina, ale na ścianach klubu nie było żadnych zegarów. Sięgnęłam po moją torebkę, z której wyciągnęłam mojego iPhona. Na wyświetlaczu zobaczyłam jedną nieprzeczytaną wiadomość od ... Harrego. Przeczytawszy wiadomość od niego, na widok ostatniego słowa uśmiechnęłam się na co twarze moich znajomych były wpatrzone we mnie.
- Nie patrzcie na mnie jak na idiotkę, która uśmiecha się do własnego telefonu. - na moje słowa wszyscy wybuchli śmiechem, a to że w ich krwi pływały procenty, nie ważne co bym powiedziała i tak zapewne zaczęli by się śmiać.

Od: Nessy
Do: Harry
Nie gniewam się Harry. Jest w porządku. N. x

Nie minęło kilka sekund, a już otrzymałam odpowiedź.

Od: Harry
Do: Nessy
Dlaczego tak długo nie odpisywałaś? Martwiłem się. Jesteś nadal w tym klubie? H. x

Od: Nessy
Do: Harry
Jestem w klubie, a tutaj trudno jest usłyszeć cokolwiek. Martwiłeś się? O mnie? Bardzo miło mi to słyszeć. N. x

Od: Harry
Do: Nessy
Nie ruszaj się stamtąd. Zaraz po Ciebie przyjadę. H.x

Po co on chciał po mnie przyjeżdżać? Przecież sama dałabym sobie doskonale radę, ale nie opiekuńczy Styles musi sobie zawracać mną głowę. Chociaż to miłe, że martwił się o mnie. Czuję, że za dużo wypiłam. Nie powinnam tego robić, ale to co się wydarzyło w ciągu ostatnich dni, chyba mnie to tego zmusiło. W ciągu tych kilku dni moje życie zmieniło się diametralnie. To prawie tak samo jak ten dzień, w którym Harry o mnie zapomniał. Wtedy miałam wrażenie, że już nic się nie liczy, nienawidziłam życia, czułam, że nie jestem nikomu potrzebna. Było okropnie. Gdyby w tamtym czasie ktoś powiedział mi o tym co stanie się kilka lat później na pewno bym nie uwierzyła, ale teraz doświadczam tego na własnej skórze, lecz do tej pory nie wierzę w to co się dzieje. Z moich przemyśleń wyrwał mnie chrapliwy głos tuż nad moim uchem.
- Pani już podziękujemy. Zbieraj się mała, zawiozę Cię do domu - Harry stał za mną. Zaraz, zaraz. Czy on nazwał mnie małą?
- Po pierwsze nie jestem mała, a po drugie dałabym sobie radę bez Ciebie.
- Tak, jasne. Tak samo jak tam na górze? Mam Ci przypomnieć? - zaśmiał mi się w twarz - Idziemy.
Wstałam, pożegnałam się z moimi przyjaciółmi i ruszyłam za Panem Najmądrzejszym. Otworzył przede mną drzwi, a w moją twarz uderzyło rzeźkie powietrze dobiegające z zewnątrz. Wyszłam i skierowałam się w stronę samochodu Harr'ego. Po chwili doszedł mnie i przyciągnął mnie do niego chwytając mnie za pas. Kiedy doszliśmy do jego auta otworzył je, a ja wskoczyłam na miejsce pasażera, po chwili on zajął miejsce obok mnie.
- Na pewno możesz prowadzić ? Piłeś alkohol dzisiaj.
- Jestem zawodowym kierowcą - na jego słowa oboje wybuchliśmy niekontrolowanym śmiechem - Zaufaj mi, już nie raz jechałem pod wpływem alkoholu.
No tak. Harry Styles. On ma w dupie jakie kolwiek zasady. Robi co uważa za słuszne.
- Napisz sms Jessy, że nocujesz dzisiaj u Lilly. Nie możesz wrócić w takim stanie do domu.
- Dlaczego?
- Znam Twoją siostrę, znając życie nie pozwoli Ci przez kilka dni nigdzie wychodzić, a przecież masz wakacje.
- Dobrze kombinujesz Styles. Tylko nie wiem kiedy Lilly wróci z imprezy, a sama tam nie pójdę.
- Kto powiedział, że na prawdę będziesz spała u niej ?
- To gdzie? - nie byłam do końca pewna tego co on zamierza.
- U mnie. - na jego twarzy pojawił się złowrogi uśmieszek, a po obu stronach jego ust przesłodkie dołeczki.

Do: Jessy
Od: Nessy
Siostrzyczko nie martw się, ze mną wszystko w porządku. Zanocuję dzisiaj u Lilly, bo jest w złym stanie i sama nie da sobie rady. N.x

Pokazałam wyświetlacz mojej komórki na co on uśmiechnął się.
- Dobrze, dobrze Panno Campbell. Jeszcze może coś z Ciebie będzie - zaśmiał się na co szturchnęłam go w ramię.

~ * ~ 
Jest kolejny rozdział. Bardzo przepraszam za 
zwłokę, ale zaczęłam liceum i nie jest tak łatwo
jak mi się wydawało. Kupa nauki, ale znalazłam
czas na napisanie nowego rozdziału. Kolejny pojawi 
się w sobotę/niedzielę. Mam nadzieję, że się spodoba.
Jeżeli chce być ktoś informowany o nowych rozdziałach
na twitterze to piszcie mi swoje twittery w komentarzach.

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

~ Nessy.