środa, 8 stycznia 2014

Rozdział Dziesiąty

" ... próbował niezauważalnie otrzeć łzy, ale mnie nie umiał oszukać. "


Moje przemyślenia przerwał moment, kiedy poczułam, że Harry dobiera się do mojej bluzki. Nie mogłam pozwolić, żeby między nami coś zaszło. Nie teraz, kiedy moja siostra martwi się o mnie, nie ma pojęcia gdzie jestem, a ja się będę pieprzyć z jej facetem. Nie. To nie w moim stylu.
- Harry przestań - nie reagował na moje uwagi - Cholera Harry przestań.
- Coś nie tak? - zapytał udając idiotę, albo po prostu nim był, stawiam na to drugie..
- Ty jeszcze pytasz?
- No tak, bo nie wiem o czym mówisz.
- Nie wiesz? W tym momencie Twoja dziewczyna siedzi w domu i Cię potrzebuje, a Ty masz zamiar przelecieć jej siostrę - oboje zaczęliśmy się śmiać.
- Mi ten układ bardzo pasuje.
- Ale mi nie. Zejdź ze mnie.
Harry wykonał moją prośbę. Wstałam z łóżka i podeszłam do mojej walizki, wyciągnęłam z niej piżamę, którą u mnie stanowiła za duża koszulka i majki oraz kosmetyczkę. Udałam się w stronę łazienki. Stop! Przecież ja nawet nie wiem gdzie ona się znajduje. Weszłam z powrotem do pokoju Harry'ego.
- Mógłbyś mnie zaprowadzić do łazienki, bo chyba się zgubiłam? - na jego twarzy zagościł uśmiech, a w jego policzkach ukazały się dołeczki - co się tak szczerzysz?
- Mogę wziąć z Tobą prysznic, w końcu trzeba dbać o planetę i oszczędzać wodę? - mówił kiedy zbliżaliśmy się w stronę łazienki. Otworzył drzwi przede mną, weszłam do łazienki i zobaczyłam, że też wchodzi.
- E! E! E! Chłopczykom nie wolno - zamknęłam przed nim drzwi. Rozebrałam się z moich rzeczy i ułożyłam je na szafeczce. Weszłam pod prysznic i zamknęłam kabinę. Puściłam wodę, której delikatne strumienie spływały po moim ciele. Wzięłam do rąk gąbkę, na którą nalałam trochę kakaowego płynu do kąpieli, a następnie namydliłam nim moje ciało. Całą pianę spłukałam i wyszłam z pod prysznica. Zabrałam pierwszy lepszy ręcznik z szafki i zaczęłam powoli wycierać nim moje ciało. Następnie wzięłam kokosowy balsam i nasmarowałam nim skórę, zanim nałożyłam na siebie moją piżamę. Moje rzeczy zabrałam z szafki i wyszłam z łazienki. Weszłam do pokoju Harry'ego, lecz jego tam nie było. Postanowiłam go poszukać. Kiedy wyszłam z pokoju na dole usłyszałam głos Caroline, tej kobiety z którą kiedyś był Harry. Jeszcze jej tutaj brakowało. Nie chciałam, żeby mnie zobaczyła, ale chciałam usłyszeć o czym rozmawiają. Słyszałam pojedyncze słowa, a następnie zatrzaskiwanie się drzwi wejściowych. Byłam pewna, że coś się stało, więc zeszłam na dół i dostrzegłam tam Harry'ego, który opierał głowę o ręce, podparte na łokciach. Podeszłam i usiadłam na kanapie obok niego.
- Czy coś się stało? - zapytałam niepewnie
- Nie, jest wszystko w porządku.
Czy on płakał? Czy Harry Styles płakał? Jego oczy wyraźnie na to wskazywały, były przekrwione, a na policzkach było widać ślady łez.
- Harry ... czy Ty ... czy Ty płaczesz? - próbował niezauważalnie otrzeć łzy, ale mnie nie umiał oszukać - Harry, nie udawaj. Przecież widzę.
- Tak płaczę. Co teraz powiesz, że nie jestem prawdziwym facetem, bo ryczę?
- Nnn ... nie. Dlaczego miałabym tak powiedzieć?
- Bo już wiele razy spotkałem się z taką opinią. To, że jestem wrażliwy nie oznacza ... a nie ważne.
- Czy coś się stało?
- Tak.
- Może coś więcej na ten temat?
- Nie wiem czy słyszałaś, że kiedyś rzekomo miałem romans z Caroline Flack?
- Tak, obiło mi się o uszy. To ona tutaj była, tak?
- Tak i od jakiegoś czasu ona mnie prześladuje, ma kilka naszych zdjęć, nie pytaj mnie skąd i powiedziała, że jeżeli nie zakończę znajomości z Tobą lub jeżeli nie zacznę się z nią spotykać to wylądują one na stronach plotkarskich.

~*~
Zawiodłam Was i doskonale o tym wiem. Nie dość że krótki rozdział to jeszcze
jest chujowy. Przepraszam i obiecuję się poprawić. Następny pojawi się raczej
za dwa tygodnie, bo mam wtedy ferie i będzie dużo, dużo dłuższy!
Kocham Was.
~ Nessy