środa, 23 października 2013

Rozdział Dziewiąty, część II

" Dwa dni temu nie mogłabym tego powiedzieć, ale teraz jestem pewna, że to uczucie nie zgaśnie. "


Spodziewałam się, że już nigdy jej nie spotkam, a tutaj przychodzi do domu Harry'ego jeszcze w tym momencie kiedy ja próbuję się tam ukrywać. Kiedy zdaję sobie sprawę, że schody skrzypią gdy ruszam się na nich, twarze ich obojgu kierują się w górę, lecz ja w ostatnim momencie zdążam się schować. Anne była najwspanialszą osobą jaką kiedykolwiek poznałam, gdy mi i jej synowi się nie układało zawsze starała się coś zrobić, aby wszystko było w porządku, za to ją kochałam. Kochałam? Hmm, czy mogę tak powiedzieć? Myślę, że tak, bo szczerze powiedziawszy traktowałam ją jak własną matkę, którą straciłam jakiś czas po tym jak straciłam kontakt z Styles'em. Weszłam ponownie do pokoju założyłam na siebie bluzę Harry'ego, która wisiała na jego krześle, podeszłam do szafki i zaczęłam szukać jakiejś książki, żeby się czymś zająć. Moją uwagę przykuł pewien tytuł 50 twarzy Grey'a. No tak, jakiej innej literatury mogłam się po nim spodziewać, przecież on zawsze był niegrzecznym chłopcem. Wzięłam książkę, usiadłam na łóżku i zaczęłam powoli przewracać strony.
 ~  *  ~
Nie zdawałam sobie sprawy z ilości czasu jaką tu przesiedziałam. Miałam nadzieję, że Anne już poszła, więc wstałam z łóżka i wyszłam poza pokój. Schodziłam schodami w dół, kiedy dostrzegłam ją nadal siedzącą na kanapie, próbowałam się wycofać tak, aby być niezauważona, lecz chyba mi to nie wyszło.
- Harry tam ktoś chodzi. Masz gości? - powiedziała do swojego syna
- Pójdę sprawdzić.
Kędzierzawy wstał z kanapy i udał się w moją stronę, kiedy zobaczył mnie chowającą się, na jego twarzy dostrzegłam uśmiech,
- Czemu się chowasz? Nie dołączysz do nas? - na jego słowa poklepałam się po czole, lecz z jego twarzy nie znikał uśmiech.
- Czy Ciebie do końca pogięło? I co powiesz mamie?
- Że spotkaliśmy się na mieście i zaprosiłem Cię na wieczór filmowy, bo dawno się nie widzieliśmy?
- Masz mnie albo Anne za głupią? Czy ona wie o Jessy?
- Nie i mam nadzieję, że się nie dowie. - nie obejrzałam się a Harry objął mnie w pasie i weszliśmy do salonu. Kiedy jego mama mnie zobaczyła otworzyła szeroko buzie, a potem podeszła do mnie i przytuliła mnie tak, że ledwo mogłam oddychać. 
- Ness, kochanie Ty moje. Jak ja Cię dawno nie widziałam. Bardzo się za Tobą stęskniłam. Co robiłaś przez ten cały czas? Gdzie znikłaś? Martwiłam się, że w ogóle nie dawałaś znaków życia. Siadaj i opowiadaj.
Wykonałam jej polecenie, zajęłam miejsce obok Harry'ego i zaczęłam opowiadać.
- Przeprowadziłam się do Londynu, mama znalazła tutaj pracę, a dojazd ją wykańczał, więc postanowiliśmy się wyprowadzić. Poznała pewnego mężczyznę i związała się z nim, miał córkę starszą ode mnie o 5 lat. Bardzo dobrze się nam żyło, do pewnego felernego dnia - na samą myśl o tym moje oczy zaszkliły się i dobrowolnie poleciała z nich łza, Harry dostrzegł to i przytulił mnie do siebie dodając mi otuchy do kontynuowania moich wypocin - mama z ojczymem mieli wypadek i niestety z niego nie wyszli.
- CO ? - Anne była zaskoczona, zawsze były przyjaciółkami z moją mamą do czasu, aż się wyprowadziliśmy. W jej oczach dostrzegłam łzy. Wstałam z kanapy i usiadłam obok niej, przytuliłam się do niej, poczułam się jakbym przytulała moją mamę, uśmiechnęłam się do niej, a ona odwzajemniła to.
- Będę się zbierała, nie będę Wam już dłużej przeszkadzać.
- Przecież nam Pani nie przeszkadza.
- Mów mi Anne kochanie - uśmiechnęła się.
Całą trójką podeszliśmy do drzwi wyjściowych, Anne założyła swoją kurtkę i już chciała wychodzić.
- Mogę Wam zadać jeszcze jedno pytanie i już uciekam?
- Oczywiście - odpowiedziałam i posłałam jej promienny uśmiech.
- Czy Wy ponownie jesteście razem? - wymieniłam z Harry'm spojrzenia, na co tylko przytaknęłam do niego głową.
- Staramy się to naprawić. - odpowiedział Harry. Anne pocałowała mnie i jego w policzek i wyszła, kiedy drzwi się zamknęły spojrzałam wrogo na Harry'ego.
- No co? Ja się staram to naprawić, nie wiem jak Ty! - uśmiechnął się i ruszył schodami w górę. Podążałam w krok za nim, chciałam żeby wytłumaczył mi to, co przed chwilą powiedział swojej mamie. Weszłam za nim do pokoju.
- Harry, czy możesz ... - nie mogłam dokończyć, bo pociągnął mnie na łóżko tak że siedziałam okrakiem na jego kolanach i zaczął mnie całować, a ja nie mówiłam, że nie powinniśmy tylko odwzajemniałam jego pocałunki. Dwa dni temu nie mogłabym tego powiedzieć, ale teraz jestem pewna, że jestem zakochana na nowo.

~ *  ~
Przepraszam, że musieliście czekać, aż ta długo na rozdział, ale jestem zawalona różnego rodzaju kartkówkami, sprawdzianami, odpowiedziami ustnymi, jest tego w cholerę. No ale czego można się spodziewać po liceum. Nie wytrzymuję. Chciałabym wrócić do gimnazjum, tam było idealnie, a ja narzekałam. Mam jeszcze jedną prośbę, jeżeli przeczytałeś/aś rozdział zostaw po sobie jakiś znak, w postaci komentarza, to mnie motywuje do szybszego pisania i dodawania rozdziału. Kocham Was!
~ Nessy.

sobota, 28 września 2013

Rozdział Dziewiąty, część I

" ... wiedziałam, że podczas tego pobytu coś się spieprzy. "

Bałam się reakcji mojej siostry, kiedy znajdzie mój list. Wiem, że zacznie się martwić, ale również wiem, że tak będzie dużo lepiej. Chciałam uciec od problemów, a robię zupełnie odwrotnie, bardziej się do nich zbliżam, bo każdy doskonale wie, że to właśnie Harry był moim największym problemem. Próbując wymknąć się przez mój balkon zahaczyłam bluzką o barierkę i delikatnie ją podarłam. Nigdy nie byłam grzecznym dzieckiem, często uciekałam z domu, ale nigdy nie spodziewałabym się, że będę musiała to robić w wieku prawie dwudziestu lat, widocznie życie jest nieprzewidywalne, lecz gdybyśmy wiedzieli, że się przewrócimy to byśmy sobie usiedli. Wzięłam do ręki moją walizkę, a na plecy plecak, które zrzuciłam wcześniej na trawę. Kiedy wyszłam z posesji mojego domu w oddali widziałam samochód Harr'ego. Dobrze, że on myślał rozsądnie i nie postanowił przyjechać pod mój dom. Jak zbliżałam się do jego samochodu zrobiło mi się głupio z powodu jak traktuje siostrę. Nie dość, że przeze mnie jej chłopak ma ochotę z nią zerwać to jeszcze teraz ucieczka, która sprawi jej wiele smutnych chwil. Z moich oczu popłynęły łzy, które starałam się ukryć przed Harrym, kiedy ujrzałam, że wysiada z samochodu i rusza w moją stronę, lecz przed bystrym Styles'em nic się nie ukryje.
- Co się dzieje, Słonko? - podszedł do mnie, wziął ode mnie walizkę i mocno mnie przytulił.
- Strasznie źle się czuje z tym co się dzieje Harry.
- Z czym? - odsunął się i spojrzał mi w oczy.
- Możemy teraz o tym nie rozmawiać?
Przytaknął głową i ruszyliśmy w stronę jego samochodu. Usiadłam na miejsce pasażera, a on schował do bagażnika moje rzeczy. Harry wskoczył na miejsce obok mnie i chwycił mnie za rękę.
- Razem damy sobie radę. Ze wszystkim. - uśmiechnął się do mnie.
My? Razem? Nie rozumiałam o co dokładnie mu chodziło, ale nie miałam czasu na myślenie, bo po słowach Harr'ego w moich spodniach poczułam wibracje, wyciągnęłam z nich mój telefon, a na wyświetlaczu przeczytałam 'Jessy'. Musiało to oznaczać, że przeczytała list i jest albo mega wkurzona, smutna, ewentualnie przerażona. Spojrzałam na Harr'ego, ale z jego wyrazu twarzy mogłam wyczytać, jakby mówił, że mam nie odbierać tego telefonu. Wyłączyłam go i schowałam do kieszeni. Gdy mój telefon przestał dzwonić to znowu Harr'ego zaczął. Była to Jess. Chyba się martwiła. Harry odebrał.

Hej kochanie ... Co się dzieje? Dlaczego płaczesz? ... Uciekła? ... Skąd masz taką pewność? ... Nie martw się na pewno jest bezpieczna ... Pewnie jest u jakiejś koleżanki ... Przyjadę jutro, teraz mam dużo pracy ... Znajdzie się, nie martw się. Do jutra.

- Od kiedy jesteś moją koleżanką? - zaczęłam się śmiać.
- Widocznie od teraz. - Harry także wybuchnął śmiechem, lecz po chwili spoważniał - Ona się martwi, ale Ty nie powinnaś się tym przejmować, jesteś dorosła.
- Dlaczego powiedziałeś jej, że masz pracę? Kolejny raz ją okłamałeś.
- Dobrze wiem co robię, o mnie się nie martw, a poza tym mam ochotę spędzić wspaniały wieczór w Twoim towarzystwie. - na jego twarzy zagościł cwaniacki uśmieszek.
- Styles demoralizujesz mnie. - oboje zaśmialiśmy się. 
Po chwili dojechaliśmy do domu Harr'ego. Wyciągnął moje rzeczy z bagażnika i weszliśmy do środka.
- Więc czuj się jak u siebie. Idę zanieść Twoje rzeczy do sypialni. - wszedł na górę, a ja powędrowałam za nim. Doszliśmy do jego sypialni.
- Przecież to Twój pokój.
- Teraz już nasz. - po raz kolejny ujrzałam jego cwaniacki uśmiech.
- O nie! Tak dobrze to nie będzie. Ja śpię na kanapie.
- Nie ma mowy, jeżeli ktoś ma spać na kanapie to będę to ja.
Nasze przegadywanie przerwał dzwonek do drzwi. Oboje zamarliśmy.
- Zostań tutaj i nie ruszaj się stąd. To może być Twoja siostra. - Harry zamknął drzwi do sypialni i zszedł na dół. Moja ciekawość była jednak zbyt mocna. Musiałam sprawdzić kto to. Podeszłam do schodów i usłyszałam jakiś nieznajomy głos. Lecz kiedy zobaczyłam kim była osoba z nieznanym mi do tej pory głosem to nogi się pode mną ugięły. Nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam. Minęło tyle czasu ...

~ * ~ 
Zawiodłam Was tym rozdziałem, ale na prawdę
mam strasznie dużo nauki i cieszę się, że w ogóle
mogłam chociaż trochę napisać. Drugą część postaram
się dodać jak najszybciej. Wiem, że wiele osób czyta
więc jeżeli przeczytasz, zostaw po sobie komentarz. 
Będę wdzięczna. KOCHAM WAS!
~ Nessy.



sobota, 21 września 2013

Rozdział Ósmy.

" ... chciałam być już przy nim, na zawsze "

Podejrzewałem, że Nessy może być zła na mnie, za to co napisałem do jej siostry, ale taka była prawda. Ona nie powinna wchodzić z buciorami w jej życie. Zobaczyłem, że głowa Nessy wędruje w stronę wyświetlacza jej telefonu. Kiedy zobaczyła tekst sms-a jej twarz nie wyrażała żadnych emocji i nie mogłem wyczuć czy jest zła, czy ma mi za złe. Nic, kompletnie nic. Nie wiedziałem co zrobić, ale po chwili ona zbliżyła się do mnie i przytuliła się mocno. Otuliłem ją moimi rękami i gdybym mógł został bym w tej pozycji do końca mojego życia. Tylko to było zbyt nierealne, żeby mogło być prawdziwe.

~ Perspektywa Nessy ~
Teraz dopiero czuję to co mi brakowało przez ostatni czas. Harry. On był tym czego mi brakowało. Chciałabym chwycić go za rękę i iść jak najdalej rzeczywistości, ale nie możemy. On jest sławny, wszyscy go znają, a reporterzy nie dają mu normalnie żyć, bo gdzie on się pojawia, oni również są.
- Powinnam już wracać - wstałam z kanapy i udałam się na górę. Wychodząc z pokoju czułam na sobie wzrok Harr'ego, który jak zgadnę w tym momencie patrzył na mój tyłek. Weszłam do sypialni, zdjęłam z siebie wcześniej założony t-shirt i ubrałam sukienkę, którą miałam na sobie zeszłego felernego wieczoru. Ułożyłam ładnie koszulkę Harr'ego na jego krześle i zeszłam na dół, gdzie czekał na mnie ubrany Harry.
- Dłużej się nie dało. Odwiozę Cię, bo mamy wywiad i muszę się pospieszyć.
- Przecież mogę sobie sama zajść do domu.
- Nie marudź, tylko chodź. - Harry otworzył przede mną drzwi, które po chwili zamknął na klucz i udał się w stronę samochodu, wsiadłam na miejsce pasażera i ruszyliśmy z podjazdu z piskiem opon. Niespodziewanie szybko dojechaliśmy pod mój dom, do którego nie miałam ochoty wracać, ale nie miałam też gdzie się zatrzymać. Może i miałam. U Harr'ego, ale gdyby moja siostra kiedyś miała zamiar go odwiedzić, a zastała by mnie tam, to nie byłoby ciekawie. Styles pocałował mnie policzek i odjechał tak szybko jak się pojawił. Weszłam do domu, zdjęłam buty i chciałam iść do mojego pokoju, ale oczywiście moja siostra musiała zmienić moje plany.
- Nie tak szybko moja Pani.
- Nie mam ochoty z Tobą rozmawiać. Ile jeszcze będziesz mieszała się w moje życie? Czy Ty nie rozumiesz tego, że już dawno jestem dorosła i odpowiadam za siebie? Przystopuj wreszcie i daj mi w końcu cieszyć się życiem i pozwól mi robić co chce, bez pozwolenia starszej siostry.
Nie myślałam nad tym co powiedziałam, ale miałam jej już serdecznie dość. Może i sprawiłam jej przykrość, ale od jakiegoś czasu są momenty, że chciałabym aby gdzieś znikła i jej tutaj nie było. Wiem, może to trochę nie fair, ale kiedy całuje, dotyka Harr'ego mam ochotę podejść do niej i strzelić jej. Weszłam do pokoju, trzasłam drzwiami i rzuciłam się na łóżku. Wyciągnęłam z mojej torebki mój telefon, miałam tam nieodebrane połączenie od Harr'ego.

Od: Nessy
Do: Harry
Coś się stało? Dlaczego dzwoniłeś? N. x

Połączenie było wykonane kilka minut temu. Przecież mają wywiad, co on mógł ode mnie chcieć? Pewnie za kilka minut poznam odpowiedź na moje pytanie. Wstałam z łóżka, upewniając się, że pod nim znajduje się moja walizka. Wyciągnęłam ją, podeszłam do szafy, zaczęłam wyciągać ubrania i pakować je do walizki. Chciałam odpocząć od mojej siostry. Miałam nadzieję, że któryś z moich przyjaciół nie zawiedzie mnie i przygarnie do siebie. Moje pakowanie przerwał sygnał oznaczający, że ktoś próbuje się do mnie dobić. Podniosłam telefon z łóżka i kolejny raz na wyświetlaczu po raz kolejny zobaczyłam nazwę 'Harry'.
- Słucham? - odebrałam nie pewnie telefon.
- Nessy, jest sprawa. Paparazzi mają nasze zdjęcie. Jedno, ale mają. Jak Twoja siostra się dowie, albo gdzieś je zobaczy to nie będzie zbyt ciekawie.
- Przepraszam bardzo, że co? Z kiedy?
- Wczoraj. Jak wychodziliśmy z klubu. Trzymałem Cię w pasie i to wyglądało, jakby no wiesz ... między nami coś było - miałam ochotę zapytać 'a nie jest' ale powstrzymałam się, bo sytuacja w której oboje tkwiliśmy nie była zbytnio przyjemna, zarówno dla mnie, Harr'ego jak i mojej siostry.
- Jest jakakolwiek szansa, że ona się o tym nie dowie?
- Jest, nawet dość duża, to w końcu jedno zdjęcie, ale chciałem po prostu żebyś wiedziała - w jego głosie słyszałam troskę, chciałam być przy nim, już na zawsze, ale nie mogłam, to byłoby za proste.
- Harry? - zapytałam z delikatnym smutkiem.
- Nessy? Czy wszystko w porządku?
- Właśnie chodzi o to, że nic nie jest w porządku. Mogę zatrzymać się u Ciebie na kilka dni? - nie wiem dlaczego to zrobiłam, ale na prawdę jego obecność wpływała na mnie tak, że wszystko inne się nie liczyło, chciałam trochę odpocząć i pobyć z człowiekiem, przez którego wszystko w moim życiu jest skomplikowane.
- Oczywiście, kiedy chcesz i na ile chcesz. Przyjadę po Ciebie za pół godzinki. Wyjdź przez taras i zostaw Jessy wiadomość, żeby się nie martwiła. Będzie wszystko w porządku, do zobaczenia.
Rozłączyłam się. Do mojej walizki zapakowałam jeszcze kosmetyki i bieliznę. Z szuflady wyciągnęłam jakąś kartkę i długopis.

 Jess, wiem, że możesz być zła, ale na jakiś czas będzie lepiej jak 
od siebie odpoczniemy. Chcę sobie wszystko przemyśleć. W moim życiu 
nie jest teraz zbyt ciekawie i wiem, że kiedyś na pewno dowiesz się 
o co chodzi. Na razie o nic nie pytaj, jeżeli będę chciała kiedyś, a tak na pewno 
będzie to Ci opowiem od samego początku. Ucieczka z domu może Ci się 
wydawać głupia, ale wiem, że tak będzie lepiej, bo kiedy bym została byłoby
dużo gorzej. Zaufaj mi. Nie dzwoń, nie pisz i nie martw się o mnie.
Będę bezpieczna. Pamiętaj Kocham Cię! 
                                                                                          Nessy. x

Czas, żeby odpocząć. Odpocząć od problemów. Chodź tylko jedna osoba była moim problemem.


~ * ~ 
Postanowiłam dodać rozdział, bo pisanie jego
pozwoliło mi nie myśleć o rzeczywistości. 
Wiem, że jak zwykle jest do dupy, ale na prawdę
starałam się, a to że mi nie wychodzi to oznacza
tylko, że jestem beznadziejna. Kocham Was na 
prawdę, wszystkich, którzy czytają i jakby coś 
się stało to musicie wiedzieć o tym!
~ Wasza Nessy,

piątek, 20 września 2013

Rozdział Siódmy.

" ... nie mogłam pozwolić na to, żeby między nami coś zaszło. "

Droga do domu Harr'ego dłużyła się niezmiernie, ale nadal zastanawiało mnie to, dlaczego chciał żebym u niego zanocowała, a nie wracała do domu, przecież nie byłam, aż taka pijana, żeby moja siostra się denerwowała. Poza tym mam już dawno skończone 18-naście lat i chyba mogę robić wszystko na własny rachunek, nie przejmując się zdaniem innych, ale nie, muszę słuchać Styles'a, bo on zawsze ma rację. Przez całą drogę nie odezwał się ani słowem, a z jego twarzy nie schodził uśmieszek, którego za żadną cholerę nie mogłam rozszyfrować. Kiedy wjechaliśmy na podjazd przed jego garażem szybko wysiadłam z samochodu i czekałam na jakikolwiek ruch ze strony Harr'ego. Podszedł do mnie, chwycił za rękę i zaprowadził do środka. Gdy zobaczyłam wnętrze jego domu, oniemiałam. Nie miałam pojęcia, że on może mieć taki dobry gust, jeżeli chodzi o urządzanie mieszkania, no chyba, że ktoś mu w tym pomagał, co jest bardzo możliwe. Ściany były utrzymane w delikatnych pastelowych kolorach, lecz salon był z nutką czegoś ostrzejszego. Mimo tego bardzo mi się tutaj podobało. Moje rozmyślenia przerwał mi głos Harr'ego.
- Będziemy tak tutaj stać, czy wejdziemy do środka? - dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że stoję na środku wejścia do domu i przyglądam mu się niemiłosiernie, nie zwracając uwagi na to, co dzieje się wokół mnie. Zdjęłam moje szpili, których już na prawdę miałam dość, położyłam w przedpokoju i ruszyłam do środka, gdy widziałam coraz więcej mieszkania, coraz bardziej się zachwycałam tym jak ono wygląda. Usiadłam na kanapie i obserwowałam faceta, który mnie tutaj zwabił.
- Co mi się tak przyglądasz? Ubrudziłem się? - uśmiechnęłam się - Czy jestem aż tak przystojny, że nie umiesz spuścić ze mnie wzroku? - na jego słowa popukałam się w głowę, choć nie mogłam powiedzieć, że to nie jest prawda, ponieważ on był najprzystojniejszym facetem jakiego kiedykolwiek spotkałam. Stop! Nie wliczając w to niesamowitego Justin'a Bieber'a, bo to on był moim numerem jeden. Harry usiadł obok mnie na kanapie, przerywając moje myśli na temat Justina.
- Może coś obejrzymy? - przytaknęłam głową - Co Ty taka mało mówna jesteś? A co masz ochotę obejrzeć?
- Zachwycam się Twoim niesamowitym domem i oniemówiłam z wrażenia. Sam to zaprojektowałeś?
Gdy Harry usłyszał moje pytanie zaczął się niemiłosiernie śmiać i nie umiał się uspokoić. Nie wiedziałam co było śmiesznego w moich słowach.
- Czy Ty myślisz, że ja miałbym taki świetny gust i umiał sam to wszystko urządzić? - mówił przez śmiech - Liam. To Liam. On się na tym trochę zna i pomógł mi co nie co. A właśnie może będziesz chciała kiedyś poznać chłopców? Na pewno się ucieszą.
- Czemu nie, mogę ich poznać, a teraz zabierzmy się za oglądanie filmu. - podeszłam do szafki stojącej obok telewizora i zaczęłam przeglądać filmy - Trzy Metry Nad Niebem? Nie wiedziałam, że faceci lubią takie filmy - uśmiechnęłam się, wpatrując się w bruneta.
- Widocznie nie jestem typowym facetem, a ten film bardzo lubię.
- W takim razie go oglądamy - włożyłam płytę do DVD i zajęłam miejsce obok tego nietypowego faceta, wyczujcie ten sarkazm. Film zaczął się, a nasze twarze wpatrzone były wprost ekranu telewizora.
~ * ~
Obudziły mnie promienie słoneczne wlatujące przez pochylone okno, rozejrzałam się po pokoju w którym leżałam, lecz nie przypominał mi on żadnego znajomego mi miejsca. Wróciłam pamięcią do wczorajszego wieczoru. Harry, impreza, niedoszły gwałt, noc u Harr'ego. Tak. Już wiem gdzie jestem. Zapewne jest to jego sypialnia. Kolejne pomieszczenie w jego domu, urządzone nieziemsko. Usiadłam na łóżku i zauważyłam, że na sobie mam tylko bieliznę. Gdzie podziała się moja sukienka? No tak. Znam odpowiedź, Harry musi mieć z tym coś wspólnego. Wstałam z łóżka, na krześle znalazłam jakąś koszulkę Harr'ego, ubrałam ją na siebie i zeszłam na dół. To co zobaczyłam było najsłodszą rzeczą, którą zobaczyłam w moim życiu. Harry, śpiący pod niebieskim kocykiem, jego włosy będące w lekkim nieładzie i uśmiech na twarzy, jakby w tym momencie przyśniło mu się coś miłego. Podeszłam do kanapy, kucnęłam przy nim i złożyłam delikatny pocałunek na jego policzku. W momencie jego powieki otworzyły się i jego zielone oczy spotkały się z moimi. Uśmiechnął się kiedy mnie zobaczył:
- Dlaczego tutaj śpisz? Na pewno Ci nie wygodnie.
- Nie chciałem Ci przeszkadzać, a poza tym tutaj jest wygodnie.
Naszą poranną pogawędkę musiało oczywiście coś przerwać.

Od: Jessy
Do: Nessy
Do jasnej cholery Ness gdzie Ty jesteś? Dzwoniłam do Carli i nie ma Cię u niej. Czy mogłabyś wreszcie zachowywać się jak dorosła i mówić mi prawdę gdzie nocujesz? J. x

Gdy przeczytałam sms od mojej siostry, bardzo się zdenerwowałam. Czy ona nie mogła wreszcie zrozumieć, że nie jestem już małą dziewczynką, którą ma na każdym kroku pilnować. Z tego co pamiętam już dawno skończyłam 18-naście lat i mogłam sama decydować za siebie i robić co mi się podoba.
 - Od kogo dostałaś sms-a? - pokazałam Harr'emu mój telefon, po czym on zaczął czytać tekst na ekranie - Mogę jej odpisać?
Nie wiedziałam co zamierza, ale cokolwiek to było nie interesowało mnie to. Skinęłam tylko głową.

~ Perspektywa Harr'ego ~
Zachowanie Jess zaczynało mnie denerwować. Przecież Nessy może już robić co jej się podoba i nie pytać 'starszej' siostry o radę, czy pozwolenie. Żyje teraz na własny rachunek i to jest tylko i wyłącznie jej sprawa co zrobi, jeżeli będzie to coś złego to poniesie konsekwencje swojego czynu i będzie miała nauczkę na przyszłość. Znam ją i wiem, że jest odpowiedzialną dziewczyną, która da sobie radę nawet w kryzysowej sytuacji. Żałowałem tego wszystkiego co się stało. Niby kochałem Jessy, ale zdecydowanie bardziej kochałem dziewczynę, która siedziała teraz obok mnie na kanapie. To ona była miłością mojego życia i to z nią chciałbym się zestarzeć i mieć gromadkę dzieci. Wiem, że wyprzedzam czas o kilka dobrych rad, ale mówię to co myślę. Zawsze.

Od: Nessy
Do: Jessy
Jestem dorosła i już nie muszę spowiadać się siostrzyczce z tego co robię. N. x

~ * ~ 
Dzisiejszy rozdział trochę krótszy i jak zwykle
do dupy, po prostu mam okropny humor i nic 
mi się nie chce. Chcę coś zmienić w moim życiu, 
żeby stało się ono lepsze, a nie ciągłe pytania, 
dlaczego jest tak, a nie inaczej. Nie wiem kiedy 
dodam kolejny rozdział, postaram się od razu jak 
mój humor się poprawi, chyba, że chcecie jakąś 
dramę w opowiadaniu, czego raczej nie chciałabym
pisać. Trzymajcie się i jeszcze raz przepraszam ! 
~ Nessy.

niedziela, 15 września 2013

Rozdział Szósty.

 " ... chyba na prawdę go kocham, tylko dlaczego miłość musi ranić jedną ze stron? "


Moje serce biło coraz szybciej, czułam, że jestem coraz bliżej człowieka, którego nie chciałabym minąć na ulicy, a co dopiero stać z nim twarzą w twarz w zatłoczonym barze, gdzie mało kto zwróci na Nas uwagę. Poczułam na moich plecach czyjąś rękę. To było oczywiste czyja ona była. Nachylił się nad moim uchem i szepnął do niego:
- Teraz się zabawimy. Nie próbuj krzyczeć, bo nie będę już taki miły - na zapach jego oddechu, miałam ochotę zwrócić wszystko co dzisiaj zjadłam.
Byłam przerażona, bałam się tego co za chwilę może się wydarzyć, a najbardziej tego, że nikt nie może mnie uchronić przed tym. Mężczyzna chwycił mnie za rękę, po czym poprowadził w stronę schodów. Szłam za nim, nic się nie odzywając, żeby nie narobić sobie większego kłopotu. Otworzył przede mną jakieś drzwi, weszłam do pokoju, w którym nie zobaczyłam nic innego niż łóżko pościelone czerwonym prześcieradłem, nie mogłam się mu wyrwać, bo byłam pewna, że sama nie dałabym sobie rady. Popchnął mnie na łóżko i już zbliżał się do mnie, kiedy drzwi kolejny raz się otworzyły i zobaczyłam tam chłopaka, którego nie spodziewałam się. Harry. Stał w drzwiach, a w jego oczach można było dostrzec jego teraźniejszy nastrój. Był zdenerwowany. Zdenerwowany? Mało powiedziane, był wkurwiony jak nigdy. Zanim się obejrzałam, mężczyzna, który przed sekundą chciał mnie zgwałcić leżał na ziemi, przyciśnięty przez Stylesa, który okładał go pięściami. Dopiero po chwili uświadomiłam sobie, że jak go nie powstrzymam to boję się pomyśleć co stanie się z tym facetem. Wstałam z łóżka, podeszłam do Harr'ego próbując odciągnąć go od tego faceta. Jednak moje starania wyszły na marne. Ja? Chucherko ważące tylko 53 kg starało się odciągnąć chłopaka, który na moje oko nigdy nie wychodził z siłowni?
- Harry, zostaw go. Już zapłacił za swoje. - nie zareagował na moje słowa, postanowiłam krzyknąć, może to na niego podziała.
- HARRY! DO JASNEJ CHOLERY PRZESTAŃ GO BIĆ. - jego głowa odwróciła się w moją stronę, po czym jego oczy napotkały moje załzawione źrenice. Kiedy zdał sobie sprawę, że zaczęłam się go powoli bać, wstał, podszedł do mnie i przytulił mnie. Przerzucił swoją rękę na moje ramie, mieliśmy już wychodzić, ale to nie byłby ten sam Harry, gdyby się nie odezwał.
- Jeszcze za to zapłacisz, gnoju! - splunął do mężczyzny, całego zakrwawionego na twarzy.
Wyszliśmy z pokoju i dopiero wtedy Harry stanął przede mną, spojrzał mi w oczy, a ja zrobiłam to samo. Z jego twarzy mogłam zobaczyć troskę, ale też gniew. Mogę się założyć, że słowa, które skierował na odchodne do faceta, nie były rzucone od tak tylko, że na prawdę coś oznaczały.
- Wszystko w porządku ? Ten skurwysyn nic Ci nie zrobił ? - gładził rękami po mojej twarzy, szukając jakiegokolwiek zadrapania.
- Nic się nie stało, dziękuję że mnie uratowałeś. - dopiero teraz przypomniałam sobie o tym co powiedział mojej siostrze. Musiał pracować? - Dlaczego okłamałeś Jessy? Była na prawdę smutna, jak odwołałeś Wasze spotkanie?
- To nie jest najważniejsze teraz, musiałem sobie wiele rzeczy przemyśleć - był zakłopotany, doskonale było to widać.
- Przemyśleć Harry? Z drinkiem w ręku?
- Nic nie rozumiesz - chciał schodzić na dół, ale chwyciłam go za rękę zanim zdążył się ruszyć.
- To może mi wytłumaczysz? Ranisz ją.
- Nie tylko ja jestem temu winien. - ruszył przed siebie, nie próbowałam nawet go zatrzymywać.
Czy on mnie obwinia? Obwinia mnie za to, co się teraz dzieje w naszym życiu? Przecież to nie ja zniknęłam. To nie ze mną nie było żadnego kontaktu. To nie ja wróciłam po dwóch latach, jako dziewczyna jego brata, a on mnie o wszystko obwinia? Ma rację, niech sobie wszystko przemyśli, ale żeby jego przemyślenia były w stanie trzeźwości, a nie z procentami we krwi.

~ Pespektywa Harr'ego ~
Nie rozumiem tej dziewczyny. Najpierw odwzajemnia mój pocałunek i nie mówi, żebym nigdy więcej tego nie robił, a teraz poucza mnie, że ranię jej siostrę? Ona chyba nie rozumie tego, że staram się jak najbardziej oddalić od Jessy, żeby jej uczucia wobec mnie trochę zgasły i żeby po jakimś czasie to ona ze mną zerwała, żebym mógł legalnie poprosić Nessy, czy moglibyśmy kolejny raz spróbować. Wiem, że może być ciężko, ale zrobię wszystko, żebyśmy mogli znowu być razem, ale teraz będę starać się nie zniszczyć tego. Kocham ją. Teraz uświadomiłem to sobie. Przez ten cały czas jak byłem daleko od niej czułem pustkę w moim sercu, ale nie wiedziałem dlaczego. Dopiero teraz jak spotkałem ją ponownie poczułem znowu to samo, co kilka lat temu. Zszedłem na dół, pożegnałem się ze znajomymi i wyszedłem z klubu. Musiałem jakoś odreagować, ale tym razem bez alkoholu, ponieważ myślę, że gdybym tyle nie wypił nie byłbym w stanie pobić tego mężczyzny i nie zachowałbym się tak w stosunku do Ness. Nie miałem racji, że to nie tylko ja jestem temu winien, ale nie miałem ochoty słuchać jej nauk, jak mam się zachowywać. Jestem dorosły i wiem co robię, nawet jeżeli źle postąpię, dostanę za to jakąś nauczkę i na przyszłość będę wiedział jak postępować. Muszę ją jakoś przeprosić.

Od: Harry
Do: Nessy
Zachowałem się jak dupek w stosunku do Ciebie. Nie pomyśl sobie, że o cokolwiek Cię obwiniam. Przepraszam za wszystko, słoneczko. H. x

Miałam ochotę wyjść już z tego klubu, roiło się tutaj od pijanych napaleńców, a nie chciałam już na żadnego z takich trafić, po tym co się stało kilka godzin temu. Chciałam się dowiedzieć, która godzina, ale na ścianach klubu nie było żadnych zegarów. Sięgnęłam po moją torebkę, z której wyciągnęłam mojego iPhona. Na wyświetlaczu zobaczyłam jedną nieprzeczytaną wiadomość od ... Harrego. Przeczytawszy wiadomość od niego, na widok ostatniego słowa uśmiechnęłam się na co twarze moich znajomych były wpatrzone we mnie.
- Nie patrzcie na mnie jak na idiotkę, która uśmiecha się do własnego telefonu. - na moje słowa wszyscy wybuchli śmiechem, a to że w ich krwi pływały procenty, nie ważne co bym powiedziała i tak zapewne zaczęli by się śmiać.

Od: Nessy
Do: Harry
Nie gniewam się Harry. Jest w porządku. N. x

Nie minęło kilka sekund, a już otrzymałam odpowiedź.

Od: Harry
Do: Nessy
Dlaczego tak długo nie odpisywałaś? Martwiłem się. Jesteś nadal w tym klubie? H. x

Od: Nessy
Do: Harry
Jestem w klubie, a tutaj trudno jest usłyszeć cokolwiek. Martwiłeś się? O mnie? Bardzo miło mi to słyszeć. N. x

Od: Harry
Do: Nessy
Nie ruszaj się stamtąd. Zaraz po Ciebie przyjadę. H.x

Po co on chciał po mnie przyjeżdżać? Przecież sama dałabym sobie doskonale radę, ale nie opiekuńczy Styles musi sobie zawracać mną głowę. Chociaż to miłe, że martwił się o mnie. Czuję, że za dużo wypiłam. Nie powinnam tego robić, ale to co się wydarzyło w ciągu ostatnich dni, chyba mnie to tego zmusiło. W ciągu tych kilku dni moje życie zmieniło się diametralnie. To prawie tak samo jak ten dzień, w którym Harry o mnie zapomniał. Wtedy miałam wrażenie, że już nic się nie liczy, nienawidziłam życia, czułam, że nie jestem nikomu potrzebna. Było okropnie. Gdyby w tamtym czasie ktoś powiedział mi o tym co stanie się kilka lat później na pewno bym nie uwierzyła, ale teraz doświadczam tego na własnej skórze, lecz do tej pory nie wierzę w to co się dzieje. Z moich przemyśleń wyrwał mnie chrapliwy głos tuż nad moim uchem.
- Pani już podziękujemy. Zbieraj się mała, zawiozę Cię do domu - Harry stał za mną. Zaraz, zaraz. Czy on nazwał mnie małą?
- Po pierwsze nie jestem mała, a po drugie dałabym sobie radę bez Ciebie.
- Tak, jasne. Tak samo jak tam na górze? Mam Ci przypomnieć? - zaśmiał mi się w twarz - Idziemy.
Wstałam, pożegnałam się z moimi przyjaciółmi i ruszyłam za Panem Najmądrzejszym. Otworzył przede mną drzwi, a w moją twarz uderzyło rzeźkie powietrze dobiegające z zewnątrz. Wyszłam i skierowałam się w stronę samochodu Harr'ego. Po chwili doszedł mnie i przyciągnął mnie do niego chwytając mnie za pas. Kiedy doszliśmy do jego auta otworzył je, a ja wskoczyłam na miejsce pasażera, po chwili on zajął miejsce obok mnie.
- Na pewno możesz prowadzić ? Piłeś alkohol dzisiaj.
- Jestem zawodowym kierowcą - na jego słowa oboje wybuchliśmy niekontrolowanym śmiechem - Zaufaj mi, już nie raz jechałem pod wpływem alkoholu.
No tak. Harry Styles. On ma w dupie jakie kolwiek zasady. Robi co uważa za słuszne.
- Napisz sms Jessy, że nocujesz dzisiaj u Lilly. Nie możesz wrócić w takim stanie do domu.
- Dlaczego?
- Znam Twoją siostrę, znając życie nie pozwoli Ci przez kilka dni nigdzie wychodzić, a przecież masz wakacje.
- Dobrze kombinujesz Styles. Tylko nie wiem kiedy Lilly wróci z imprezy, a sama tam nie pójdę.
- Kto powiedział, że na prawdę będziesz spała u niej ?
- To gdzie? - nie byłam do końca pewna tego co on zamierza.
- U mnie. - na jego twarzy pojawił się złowrogi uśmieszek, a po obu stronach jego ust przesłodkie dołeczki.

Do: Jessy
Od: Nessy
Siostrzyczko nie martw się, ze mną wszystko w porządku. Zanocuję dzisiaj u Lilly, bo jest w złym stanie i sama nie da sobie rady. N.x

Pokazałam wyświetlacz mojej komórki na co on uśmiechnął się.
- Dobrze, dobrze Panno Campbell. Jeszcze może coś z Ciebie będzie - zaśmiał się na co szturchnęłam go w ramię.

~ * ~ 
Jest kolejny rozdział. Bardzo przepraszam za 
zwłokę, ale zaczęłam liceum i nie jest tak łatwo
jak mi się wydawało. Kupa nauki, ale znalazłam
czas na napisanie nowego rozdziału. Kolejny pojawi 
się w sobotę/niedzielę. Mam nadzieję, że się spodoba.
Jeżeli chce być ktoś informowany o nowych rozdziałach
na twitterze to piszcie mi swoje twittery w komentarzach.

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

~ Nessy.

środa, 28 sierpnia 2013

Rozdział Piąty.

" ... przecież miał podobno być w pracy, co on tutaj robi "

Kiedy chłopaki od nas odeszli, nie obyło się bez zbędnych pytań Lilly, na temat zachowania Harre'go w stosunku do mnie. Czy ona zawsze musi wszystko wiedzieć?
- Ness, co to było? Czy on pocałował Cię w policzek? Przecież jest z Twoją siostrą - zawsze musiała być szczera, szczera w takim stopniu, że nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, że swoimi słowami może kogoś zranić. W tym przypadku byłam to ja. Przecież ona doskonale wie o tym, że to jest mężczyzna moich marzeń, a ona nadal musi mi wpajać do głowy, że on jest z moją siostrą.
- Tak, jest z nią, ale nadal nie wiesz wszystkiego i na razie nie chciałabym Ci nic mówić, mimo tego, że jesteś moją przyjaciółką - chyba zrozumiała, bo tylko przytaknęła głową na moje słowa, ruszając z miejsca bez słowa, czułam się jakbym ją uraziła. Tylko nie wiedziałam czym. Przez całą drogę nie zamieniłyśmy ze sobą słowa, kiedy zatrzymałyśmy się przed moim domem Lilly podeszła do mnie, przytuliła i rzuciła oschłe 'do zobaczenia'. Czy powiedziałam coś nie tak? Z mętlikiem w głowie weszłam do domu, zobaczyłam moją siostrę z mokrymi włosami, w które włożone były wałki, widocznie szykowała się już na kolację z Harry'm.
- Czy Wy nie możecie gdzieś wyjść? Jesteście młodzi, powinniście korzystać z życia, a nie siedzieć na nudnej kolacji z młodszą siostrą? - wiem, że zachowałam się trochę niegrzecznie wyrzucając moją siostrę z domu, ale nie chciałam dłużej oglądać Stylesa.
- Wychodzimy i jeżeli Ty też chcesz to idź gdzieś ze znajomymi. Masz wakacje, nie siedź wiecznie w domu - Jessy podeszła do mnie i położyła swoją rękę na moje ramie - Wiem, że nadal tęsknisz za tym chłopakiem z dzieciństwa, ale uwierz mi, znajdziesz kogoś dużo lepszego niż on. Nie jest Ciebie wart, nie jest wart żadnej dziewczyny.
Oj siostrzyczko, gdybyś wiedziała, że mówisz, o swoim teraźniejszym chłopaku, ważyłabyś na słowa, które wydobywają się z Twoich ust. Rozmowę z moją siostrą przerwał jej dzwoniący telefon. Podeszła i odebrała. Z jej słów mogłam wywnioskować, że to Harry.

Tak kochanie ... Dlaczego? ... No trudno, zajmę się sobą ... Miłej Pracy, Kocham Cię ...

- Coś się stało? - zapytałam, kiedy moja siostra odłożyła komórkę, wyglądała na smutną.
- Harry, ma jakieś nagrania w studiu i nie może się dzisiaj ze mną spotkać.
Nie wiem czy powinnam wierzyć w to co Harry mówi mojej siostrze, mimo iż starałam się, to nie potrafiłam.
- W takim razie, ja także nigdzie nie wychodzę i zrobimy sobie Sister Party - zaśmiałam się.
- To, że ja nie idę, to nie znaczy, że musisz ze mną zostawać, dzwoń po znajomych i idźcie się zabawić - brzmiała całkiem przekonująco, to może być niezły wieczór. Wyciągnęłam z mojej torebki komórkę wysyłając SMS-a do Carli, Lilly, jej chłopaka i Nathaniella.

Do: Lilly, Carla, Nathaniell i Will
Od: Nessy
Dzisiaj wieczorem, o 8. p.m. w klubie Crazy Orange, bawimy się na całego. N. x

Chwilę po wysłaniu sms dostałam potwierdzenia obecności wszystkich moich znajomych. Spojrzałam na zegarek i dostrzegłam, że dochodziła 6 p.m. postanowiłam się powoli zbierać. Poszłam na górę do mojego pokoju, rozebrałam się, a wszystkie ubrania porozrzucałam po podłodze. Weszłam pod prysznic, namydlając moje ciało bananowym żelem pod prysznic, a włosy myjąc jabłkowym szamponem. Wyszłam z pod prysznica, wytarłam ciało delikatnym ręcznikiem, włosy rozczesałam, nałożyłam olejek i związałam w ręcznik w tak zwany turban. Założyłam na siebie szlafrok i wyszłam z łazienki. Stanęłam przed szafą, po raz kolejny zastanawiając się co mam na siebie włożyć. Wypatrzyłam w szafie czarną koronkową sukienkę z kołnierzykiem zapinaną pod szyję wyciągnęłam ją, a do niej brązową skórzaną kurtkę z 3/4 rękawami. Z szuflady wyciągnęłam świeżą bieliznę i założyłam ją na siebie, następnie wsunęłam ciało w sukienkę, usiadłam przed moją toaletką, zrobiłam delikatny makijaż, a włosy pozostawiłam takie jakie zostały po umyciu. Założyłam kurteczkę i wzięłam torebkę. Zeszłam na dół, zegar wskazywał 19:30, mam pół godzinki, w sam raz, aby dojść do klubu. Na nogi założyłam sandałki na platformie, pożegnałam się z siostrą i wyszłam z domu.

~ * ~
Pod klubem roiło się od nastolatków w moim wieku i jak mogłam dostrzec od studentów. Rozglądałam się szukając moich znajomych, ale nigdzie nie mogłam ich dostrzec. Po chwili poczułam ktoś rzuca mi się na plecy i zobaczyłam całą czwórkę, dziewczyny wyglądały prześlicznie, a chłopaki nieziemsko przystojnie.
- To co wchodzimy ? - Will próbował przekrzyczeć wrzaski.
- Jasne. - Carla ruszyła pierwsza, a Will z Lilly tuż za nią.
Zawsze była z niej rozrywkowa dziewczyna, wyrywała chłopaków jak nikt, ale nie spodziewałabym się, że od razu po wejściu wpadnie w ujęcia przystojnego mężczyzny i będzie z nim tańczyć na parkiecie. Widocznie dużo jeszcze o niej nie wiem. Weszłam do środka, było tam wspaniale, zresztą jak zwykle. Usłyszałam za sobą głos Nathaniella.
- Chcesz drinka?
- Bardzo chętnie, poproszę. - uśmiechnęłam się do niego przyjaźnie. Nat był jednym z chłopaków, z którym mogłam porozmawiać o wszystkim, prawie tak jak z najlepszą przyjaciółką, ale było w nim coś co mnie cholernie pociągało. Może to on sam? Sama w to nie wierzę, ale zaczęłam fantazjować o moim najlepszym przyjacielu, nie mając w swojej krwi, ani grama alkoholu, to pierwszy facet, prócz Harre'go o którym myślę w ten sposób. Po chwili do loży, którą zajęliśmy przyszedł Nathaniell z drinkami, wzięłam jednego od niego, zrobiłam łyka, a przez moje gardło przeszło palące uczucie przyjemności, do chwili. Popatrzyłam w stronę loży na przeciwko nas i zobaczyłam Go. Tak, był z przyjaciółmi, a podobno miał być w pracy, co on tutaj robi? Nie wierzyłam w to co widzę, na jego twarzy widniał łobuzerski uśmieszek, mogłam jedynie podejrzewać, że jest już po kilku głębszych. On okłamuje moją siostrę. Nie pomyślałabym nigdy w to co powiem, ale cieszę się. Widzę, że mu na niej nie zależy, chociaż to trochę nie fair z mojej strony, ale mam z tego nieziemską satysfakcję. Poczułam, że potrzebuję skorzystać z toalety. Wstałam z kanapy i udałam się w stronę toalet. Kiedy miałam już wchodzić usłyszałam za sobą obcy głos.
- Gdzie się wybierasz maleńka ? - mogłam stwierdzić, że ten facet który tam stoi nie ma w stosunku do mnie wesołych zamiarów. Odwróciłam się i zobaczyłam za sobą człowieka, którego nigdy nie chciałabym spotkać. Był to szef jednego z gangów najgorszych w Londynie, z jego ust śmierdziało mieszaniną wielu rodzajów alkoholu. Bałam się go. Cholernie. Nie dam sobie sama z nim rady. I co teraz ?

~ * ~ 
Taadam! Kolejny rodział. Postanowiłam Wam
wynagrodzić to kiedy mnie nie było i dodać szybciej
rozdział. Mam nadzieję, że Wam się spodoba. Chce
ktoś być informowany o nowych rozdziałach? Piszcie
w komentarzach wasze nicki z twittera, a obiecuję, że 
pierwsze będziecie wiedzieć o nowym. Jak myślicie co
zrobi Ness? Da sobie radę?
~ Nessy.

Rozdział Czwarty.

" wyglądała tak ślicznie. Mimo jej wysokiego wzrostu i butów na wysokich obcasach była niższa ode mnie i od chłopaków ... "

Skoro ona chce znać prawdę to bardzo chętnie bym jej powiedziała, ale skąd mam mieć pewność jak ona to przyjmie ? Przecież doskonale wiem, że Harry jak na razie jest dla niej wszystkim i nie dała by sobie rady bez niego. Nie chce tego psuć. Stojąc przed moją siostrą i zastanawiając się co jej mam powiedzieć, po mojej głowie błądziło wiele myśli na temat tej cholernej sytuacji.
- Wracałam od Lilly, nie zabrałam telefonu, żeby dać Ci znać gdzie jestem, a kiedy przechodziłam koło zatłoczonej dyskoteki jakiś facet zaczął mnie gonić dobrze, że pojawił się tam Harry, odciągnął go ode mnie i odwiózł mnie do domu. Zapytasz co z kurtką, kurtkę dał mi, bo trzęsłam się z zimna - byłam z siebie dumna, nigdy jakoś specjalnie nie potrafiłam kłamać, ale teraz wyszło mi to idealnie. Miejmy tylko nadzieję, że uwierzy w moją historyjkę o jej chłopaku bohaterze.
- Jejku siostrzyczko! Przepraszam, że tak na Ciebie nawrzeszczałam, ale byłam przerażona co się z Tobą działo. Muszę zadzwonić do Harrego i mu podziękować.
Weszłyśmy do domu, ja udałam się do mojego pokoju, a moja siostra dzwoniła do Harrego. Nie podejrzewałabym, że tak łatwo uwierzy w moje gadanie. Udałam się do łazienki, ściągnęłam z siebie spodnie dresowe, bluzę i bieliznę, a następnie udałam się pod prysznic. Nie był to dobry pomysł, ponieważ pod prysznicem za dużo myślałam, ale zawsze umiał mnie wyciszyć i uspokoić. Lejące na moje ciało strumienie wody, delikatnie muskały moje ciało, a ja czułam się niesamowicie. Może nie powinnam, ale nie potrafię przestać myśleć o Harrym, czy to możliwe, że wracają moje stare uczucia wobec niego. Na ten moment nie potrafię odpowiedzieć sobie na to pytanie, lecz wiem jedno, że nie długo dowiem się jak jest na prawdę. Wyszłam z pod prysznica, wytarłam ciało miękkim ręcznikiem i wtarłam w nie kokosowy balsam, następnie ubrałam na siebie za dużą koszulkę i krótkie spodenki, a potem udałam się do salonu. Zobaczyłam na kanapie moją siostrę, spała na niej jak małe, bezbronne dziecko, wzięłam do rąk jej telefon i niezauważalnie spisałam na swój numer Harrego, wzięłam z kuchni sok pomarańczowy i wróciłam do mojego pokoju. Usiadłam na łóżku, mając przed sobą laptopa, włączyłam film The Last Song i zabrałam się za pisanie sms-a.

Od: Nessy
Do: Harry
Dziękuję Ci za dzisiejszy dzień i za Twoje słowa. Dały mi wiele do myślenia. Śpij dobrze. N.x

Po chwili usłyszałam wibrowanie mojego telefonu.

Od: Harry
Do: Nessy
Ja też wiele o tym myślałem. Śpij dobrze Słoneczko. H. x

Słoneczko? Co on zamierza z tymi słowami? Czy on nie rozumie, że przez mówienie do mnie w ten sposób ja się w nim zakochuję coraz bardziej i bardziej. Poczułam się senna. Odłożyłam laptopa na bok, otuliłam się kołdrą pod samą szyję i odpłynęłam w krainę moich marzeń.
~ * ~
Wstałam rano, rano? Czy godzinę 13.10 można nazwać porankiem? W moim przypadku tak, kiedy są wakacje, albo dni wolne od męczarni w ławce szkolnej, uwielbiam spać do południa. Zeszłam na dół. Moja siostra myła okna.
- Gdzie jest moja siostra i co z nią zrobiłaś? - uśmiechnęłam się i starałam się zabrzmieć groźnie. Jess zaczęła się śmiać, ale chyba nadal nie pojmowała o co mi tak dokładnie chodziło.
- Dlaczego miałabym robić coś z Twoją siostrą? Czy nie cieszysz się, że ktoś Cię wyręcza w pracach domowych? Chyba, że chcesz sama to zrobić.
- Nie, nie, nie! Czy ja coś mówiłam na ten temat? Chyba Ci się wydawało.
Podeszłam do lodówki, wyjęłam mleko, a z szafeczki obok płatki, wsypałam je do miski i zalałam zimnym mlekiem. Usiadłam na kanapie i zaczęłam skakać po programach w telewizji z zamiarem znalezienia czegoś odpowiedniego dla mnie. Usłyszałam dźwięk mojego telefonu i to, że ktoś nieustannie próbuje się do mnie dobić, pobiegłam na górę, lecz nie zdążyłam. Zobaczyłam nieodebrane połączenie od Lilly. Postanowiłam do niej oddzwonić. Po kilku sygnałach wreszcie odebrała.
- Ness? Dlaczego się nie odzywasz? To miały być najlepsze wakacje w naszym życiu, a Ty nie zadzwonisz nawet do najlepszej kumpeli.
- Przepraszam, miałam bardzo zawaloną głowę problemami.
- Problemami? Czyżbym o czymś nie wiedziała?
- Pamiętasz jak opowiadałam Ci o Harrym?
- O Boże! Tym z One Direction, tak? Tym z którym kiedyś się przyjaźniłaś?
- Tak. On wrócił. Nie jest to rozmowa na telefon, bo moja siostra może coś usłyszeć, a ja bym tego nie chciała.
- Czyli to ma coś z nią wspólnego? Więc spotykamy się. Za godzinę przy Westfields Shopping Centre, dobrze?
- Tak, będę - rozłączyłam się i rzuciłam telefon na łóżko. Podeszłam do mojej szafy i znowu nie wiedziałam co mam na siebie włożyć. Wyjęłam z niej czarne rurki, beżowy sweterek i włożyłam to na siebie. Poszłam do łazienki, umyłam zęby, zrobiłam delikatny makijaż, a włosom pozwoliłam opadać na moje ramiona. Do torebki włożyłam najpotrzebniejsze rzeczy i zeszłam na dół.
- Wrócę za dwie godziny - krzyknęłam tylko do siostry w pośpiechu zakładając na nogi moje czarne lity i ubierając oliwkową kurtkę ze skórzanymi rękawami na ramiona, przerzuciłam torebkę przez ramię i już miałam wychodzić, kiedy w przedpokoju pojawiła się moja siostra.
- Tylko wróć przed 19. Harry przyjdzie i chciałabym, żebyś też tutaj była.
Że co? Harry? Znowu ma tutaj przyjść? Nie chciałam robić nieprzyjemności mojej siostrze i tylko przytaknęłam na jej prośbę, wychodząc z domu.
~ * ~ 
I tak po prostu wrócił? Jest teraz z Jessy? I co? Myśli, że ujdzie mu to na sucho? Jak znam Ciebie, to chyba się myli - Lilly była tak podekscytowana tym co jej powiedziałam, że nie panowała nad słowami, a tym bardziej nad głośnym wydobyciem ich z jej gardła.
- Nie mam zamiaru dawać mu żadnej nauczki, chcę tylko szczęścia mojej siostry i jego - chciałam zabrzmieć jak najwiarygodniej, ale wiedziałam, że Lil nigdy nie da się oszukać.
- Dziewczyno, rozumiem gdyby tutaj siedziała Twoja siostra, to zgoda, mogłabyś opowiadać jej takie bajeczki, ale nie mi, wiem że coś do niego czujesz i prędzej czy później między Wami coś będzie.
Co jak co, ale musiałam jej przyznać rację, już było. Te pocałunki, "niewinne" pocałunki. To było za wiele, myślę, że powinnam mu się postawić, a nie tak łatwo godzić się na coś, co skrzywdziło by moją siostrę jakby się o tym dowiedziała.

* Perspektywa Harrego *
- Nie wiem, dlaczego ja się na to zgodziłem - mówiłem do chłopaków, którzy zawaleni byli torbami z zakupami. To zajęcie dla kobiet, a nie dla poważnego mężczyzny. Niall wykupił chyba cały sklep z adidasami, Liam nie mógł się powstrzymać od zakupu snapback'ów, a Louis i Zayn gdzieś nam się zgubili. Idąc przez alejkę ze sklepami w galerii Westfields, przechodziliśmy właśnie obok kawiarenki, w której zawsze odkąd pamiętam mieli najlepszą kawę w mieście, nie lubię kawy, ale tej nigdy nie mogłem się oprzeć. Wpatrując się w wejście do Starbucks'a zobaczyłem ją. Dziewczynę, która zawróciła mi w głowie od początku jak ją zobaczyłem. Do rzeczywistości doprowadził mnie Niall.
- Stary! Co się zapatrzyłeś tak na te panienki?
- To ona - nieusłyszalnie wybąkałem z siebie, nie spuszczając wzroku z Ness.
- Ta Twoja dziewczyna? Niezła jest - Liam odezwał się po chwili.
Szturchnąłem go tylko ramieniem, gdy zobaczyłem, że idą w naszą stronę.
- Czeeść Nessy.
Z jej twarzy można było dostrzec delikatny uśmiech.
- Cześć. Co za miłe spotkanie - odezwała się blondynka obok niej.
- Harry, jak miło Cię widzieć. To jest Lilly, przepraszam za nią, ale ma czasami niewyparzony język.
Podałem rękę dziewczynie. Usłyszałem chrząknięcie za moimi plecami.
- Aaa tak. Ness, Lilly, to jest Niall i Liam, poznajcie się.
Chłopaki przywitali się z dziewczynami, a ja nie spuszczałem wzroku z Ness. Wyglądała tak ślicznie. Mimo jej wysokiego wzrostu i butów na wysokich obcasach była niższa ode mnie i od chłopaków. Zauważyłem, że Niall zaczyna z nią rozmawiać, musiałem przerwać tą napiętą konwersację.
- Chłopaki musimy iść poszukać Louisa i Zayna, a my widzimy się wieczorem - pocałowałem ją w policzek, chłopcy pożegnali się z dziewczynami i ruszyliśmy w stronę wyjścia. Miałem nadzieję, że w końcu wszystko się ułoży.

~ * ~
Kolejny rozdział. Możecie zastanawiać się co tak szybko,
ale postanowiłam dodać wcześniej, ponieważ miałam już
napisany. Mam nadzieję, że się spodoba.
CZYTASZ - KOMENTUJ
Komentarze na prawdę dają kopa w dupę i motywują
do pisania kolejnych części. 
~ Nessy.

wtorek, 27 sierpnia 2013

Rozdział Trzeci.

" ... czyżbym znowu się w niej zakochywał na nowo? "

Nadal nie uświadomiłam sobie tego co przed chwilą się wydarzyło. Czy on mnie pocałował ? Przecież on jest z moją siostrą. To musiała być jakaś chwila słabości. Nie rozumiem tego co powiedział. Ludzie się rozchodzą, a potem do siebie wracają. Nie! Tutaj na pewno nie chodzi o mnie. Może to był jakiś głupi cytat, z jeszcze głupszej książki. Boże Nessy, nie rób z siebie idiotki szczepce moja podświadomość. Bałam się, że jeżeli te słowa coś znaczyły, to zniszczy związek jego i mojej siostry, a przez kogo? Oczywiście przeze mnie. Dlaczego zgodziłam się zostać? Dlaczego nie poszłam na to głupie ognisko? Nie wiedziałabym o Harrym, nie wiedziałabym z kim spotyka się moja siostra i może to byłoby lepsze? W mojej głowie roiło się od pytań, na które nie znałam odpowiedzi. Czuje się trochę dziwnie z tym, że chłopak mojej siostry mnie pocałował, co gorsze, to nie był niewinny pocałunek. Sądzę, że powinnam się przewietrzyć. Ubrałam moje białe converse i wyszłam z domu, udając się na ławeczkę nad Tamizą, nad którą spędzałam z Harrym dużo czasu jako dzieci.

* Perspektywa Harrego *
Nie mogę uwierzyć, że znowu ją spotykam. Starałem się ją szukać, przez wiele czasu i żadnego śladu, a teraz kiedy się zakochałem, to znaczy chyba się zakochałem, ona pojawia się. Najgorsze jest to, że jest siostrą mojej dziewczyny. Kiedy ją zobaczyłem wczorajszego wieczoru, przypomniały mi się czasy kiedy byliśmy nierozłączni i każdą wolną chwilę spędzaliśmy razem, a teraz? Teraz nie mam zielonego pojęcia co zrobić, bo kiedy złączyłem moje i jej usta w pocałunku, dawne uczucia powróciły. Czyżbym znowu się w niej zakochywał na nowo? Te piękne miodowe oczy, które zawsze wpatrywały się we mnie, te włosy, które zawsze pachniały świeżymi jabłkami i ten uśmiech, który doprowadzał mnie do szaleństwa. Mam wrażenie, że zachowuję się jak dziewczyna, ale po tej dwurocznej przerwie znowu to czuję, czuję jakby stare dobre czasy powracały, ale teraz będzie zupełnie trudniej niż było jak byliśmy młodsi. Idąc chodnikiem, który prowadził brzegiem Tamizy, zobaczyłem ławeczkę, na której zawsze byłem z Nessy. Zobaczyłem, że jakaś dziewczyna w znajomej bluzie zbliża się do niej. Kiedy przyglądnąłem się bardziej, ujrzałem ją. Nessy. Tylko co ona tutaj robiła? Było późno, pewnie nie wzięła telefonu. Boże! Zakochwuję się jak opiekuńczy tatuś. Zawsze byłem starszy, ale tylko kilka miesięcy. Podeszłem bliżej i usiadłem na drugim końcu ławki. Jej głowa obróciła się w moją stronę, a ja tylko się uśmiechnąłem.
- Znowu się spotykamy.

~ * ~
Co on tutaj robi? Chciałam chwilę pomyśleć nad tym wszystkim co się stało, ale widocznie on miał ten sam zamiar. Popatrzyłam na niego, on się uśmiechnął.
- Znowu się spotykamy - powiedział z tym nieziemskim uśmiechem, ukazując swoje dołeczki w policzkach, które dodawały mu dziecięcego uroku, tak samo jak jego bujna czupryna na głowie.
- Chciałam chwilę pomyśleć, a to miejsce jest najlepsze, na oderwanie się od rzeczywistości.
- Pamiętam jak byliśmy mali i tutaj ... - nie dałam mu dokończyć.
- ... ja również to pamiętam - roześmiał się na moje słowa.
- Skąd wiesz co chciałem powiedzieć?
- Bo idąc tutaj myślałam o tym samym.
Odwróciłam głowę w jego stronę, a on wpatrywał się w płynącą przed nami rzekę, nie spuszczając z niej wzroku.
- Nessy, co teraz będzie ?
- Jak co będzie? Harry, jesteś z moją siostrą, a ja jaknajbardziej Wam kibicuje. To co było, nie wróci, żyjmy teraźniejszością.
W głębi serca wiedziałam, że on tego tak nie zostawi, a te słowa które przed chwilą wyszły z moich ust, były najgorszym dla mnie. Nie chciałam krzywdzić mojej siostry, ale ja nadal go kocham, mimo tego co się stało.
- Nie potrafię żyć teraźniejszością ... - spuścił głowę w dół, po czym popatrzył na mnie - Jest późno, mam tutaj niedaleko samochód, odwiozę Cię.
- Przejdę się, dobrze mi to zrobi.
- Nie pozwolę Ci iść o tej porze samej.
Wstał z ławki i zaczął iść w stronę, gdzie prawdopodobnie stał jego samochód. Obrócił się.
- Idziesz?
Ruszyłam w jego stronę. Szłam obok niego, było dosyć chłodno, no czego można było się spodziewać po Londynie. Nie dawałam po sobie poznać, że mi cholernie zimno, ale bystry Harry zawsze wszystko dopatrzy.
- Trzęsiesz się, zimno Ci ?
Nawet nie odpowiedziałam, a on ściągnął ze swoich ramion kurtkę i założył ją na mnie. Miał na sobie biały t-shirt, który dokładnie opinał się na jego umięśnionej klacie. Na jego ręku można było dostrzec kilka tatuaży. Chyba za długo się w niego wpatrywałam, bo usłyszałam jego cichy śmiech, a potem poczułam jego rękę na moich biodrach, przyciągnął mnie do siebie i przytulił.
- To tak, żeby było Ci cieplej.
Dobrowolnie się uśmiechnęłam, chyba nie zdawałam sobie sprawy z tego co robię, gdyby moja siostra o tym ... nie! Nessy przestań o niej myśleć, ciesz się chwilą szeptała moja podświadomość i pierwszy raz miała rację. Miałam przy sobie faceta na którym mi cholernie zależało i na razie o niczym innym nie powinnam myśleć. On jest osobą, dla której oddychałam, oddycham i może będę oddychać. Nie zorientowałam się kiedy doszliśmy do czarnego Lange Rovera zaparkowanego nie zgodnie z zasadami, ale to Harry Styles on pieprzy zasady. Harry podszedł do drzwi pasażera otworzył je przede mną, wskoczyłam na siedzenie, a miejsce obok mnie po chwili zajął Styles. Włożył kluczki do stacyjki i ruszyliśmy. Przez całą drogę do mojego domu, która trwała chwilę, nie zamieniliśmy ze sobą ani słowa, za to ja przyglądałam się mu przez cały czas. Był skupiony na drodze i pewnie myślał o czymś intensywnie, bo nie zauważył że zapatrzyłam się w niego na amen. Kiedy wjechał na podiast do mojego domu, chciałam zdjąć jego kurtkę i oddać mu, lecz on umożliwił mi to i złączył nasze usta w pocałunku. ZNOWU! A ja nie protestuje, nie wiem co się ze mną dzieje. Oszalałam na jego punkcie. ZNOWU!
- Zatrzymaj ją.
Wysiadłam z samochodu, a Harry odjechał szybciej niż zdjążyłam się obejrzeć, ale chyba znałam powód jego pośpiechu. W drzwiach mojego domu stała zdenerwowana moja siostra.
- Nessy Anne Campbell, gdzie Ty się podziewałaś? Dlaczego nie odbierałaś telefonu? I dlaczego masz na sobie kurtkę Harrego?
W jej oczach można było dostrzec kilka emocji. Zdenerowanie, zmartwienie i ZASKOCZENIE. Co ja jej powiem? Dlaczego mam na sobie kurtkę jej zabójczo przystojnego chłopaka, który kiedyś był moim chłopakiem, a ona nie ma o tym zielonego pojęcia. Zostawił mnie z tym samą, samą z problemami i z moją siostrą, która z każdą minutą stawała się bardziej zdenerwowana i zakłopotana. Co ja jej powiem?
Odpływam...

~*~
Buuu! 
Witam Was ponownie. 
Jeżeli mam być szczera, bałam się, że nie będę mogła już do Was wrócić,
ponieważ mądra zapomniałam loginu. Ale jestem i oto przed Wami kolejny
rozdział przygód Harrego i Nessy. Może nie być idealnie, ale kilka osób do 
mnie pisało z pytaniami kiedy rozdział, obiecałam powrót początkiem maja, 
ale miałam naukę, rekrutację do szkół i małe zamieszanie. Kiedy rozpocznie
się rok szkolny będę dodawała rozdziały w weekend i postaram się Was 
nie zaniedbać. Życzę miłej lektury. Aha, pochwalę się, że dostałam się na 
profil biol-chem (:
~ Nessy.

środa, 3 kwietnia 2013

PRZEPRASZAM.

Wiem, zawaliłam. Muszę zawiesić tego bloga.
Powód? Mam egzamin gimnazjalny za 3 tygodnie i muszę wziąść się do pracy.
Powrót planuje początkiem maja.
Tak trudno jest mi się z Wami rozstawać.
Przepraszam.
Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się "zobaczymy'' :(

~ Nessy.

poniedziałek, 11 marca 2013

Rodział drugi.

" ... chciała dla Ciebie jak najlepiej, ale nie swoim kosztem ... "

Spacerowałam uliczkami Londynu całą noc. Co chwilę w mojej kieszeni czułam wibrację, ale postanowiłam nie odbierać. Zastanawiałam się po co on wrócił? Znowu zakręci mi w głowie i ucieknie? Nie! Teraz to już nie jest tak. Teraz jest z moją siostrą i ja go już nie obchodzę. Znowu plotę! Ja go już przynajmniej dwa lata nie obchodzę. A czyja to wina? Moja. Pamiętam jak byliśmy młodsi podszedł do mnie z plastikowym pierścionkiem, włożył mi go na palec i powiedział, że zawsze będzie przy mnie i nigdy mnie nie zostawi. Jak widać były to tylko słowa małego dziecka, które na pewno nie wiedziały co one tak do końca znaczą. Zbliżała się 7:00 a.m., a ja byłam już wykończona, więc musiałam wracać do domu. Do domu, którego progu chciałam nie przekraczać już nigdy, lecz nie miałam wyboru. Nacisnęłam delikatnie na klamkę, aby nikt nie usłyszał, że wróciłam i weszłam. Podbiegłam do schodów i już chciałam wchodzić, lecz nagle usłyszałam zapłakany głos mojej siostry.
- Nessy! Gdzie Ty do cholery się podziewałaś całą noc? Dzwoniłam, nie odbierałaś. Wiesz jak się martwiłam - Jess podeszła do mnie i mocno przytuliła, jej słone łzy leciały na moją koszulkę, a ja odwzajemniłam jej uścisk. Cieszyłam się, że jej na mnie zależy, na mojej twarzy pojawił się uśmiech, lecz po chwili znikł. Kiedy popatrzyłam w stronę salonu, na kanapie siedział on. Tak ten Harry, który dwa lata temu odszedł odemnie bez żadnego pożegnania, zostawił mnie tak poprostu samą. Przez chwilę się mu przyglądałam, aż nagle wstał, podszedł do mojej siostry, chwycił ją za ramię:
- Jessy ja już pójdę, widzę że zguba się znalazła - pocałował ją czule w usta a do mnie rzucił oschłe pa. Oderwałam się od mojej siostry z zamiarem udania się do mojego pokoju. Miałam nadzieję, że nie zacznie zadawać niepotrzebnych pytań na temat mojej wczorajszej ucieczki lecz jednak się myliłam.
- Poczekaj! - podbiegła za mną - Dlaczego wczoraj się tak zachowałaś? Czemu uciekłaś na widok Harr'ego? - miałam ochotę powiedzieć jej prawdę, lecz kiedy pomyślałam sobie o tym jaka ona jest z nim szczęśliwa powiedziałam coś co jako pierwsze przyszło mi na myśl.
- Nie mogłam uwierzyć, że mój idol jest u mnie w domu i jakoś tak się zasmuciłam, że to ja nie mam takiego szczęścia w miłości jak Ty - mam nadzieję, że czujecie sarkazm, moja siostra dobrze wiedziała, że nie jestem przekonana do tego typu muzyki, którą oni grają, ale odziwo kiwnęła głową i nie zadawała większej ilości pytań. Poszłam do pokoju, ubrałam na siebie piżamę i udałam się do krainy morfeusza.
*~*
Kiedy się obudziłam, za oknem było już dosyć ciemno. Zeszłam na dół i na stole kuchennym zobaczyłam kartkę:

Ness, wyszłam i będę dosyć późno. Obiad masz na piecu, odgrzej go sobie.
                                                                                      Jessy xx


Długo nie zastanawiałam się gdzie mogła wyjść. Wiedziałam, że wyszła z tym jej ideałem, na widok którego robiło mi się niedobrze. Wzięłam potrzebne mi rzeczy i ruszyłam do łazienki. Zdjęłam z siebie piżamę, weszłam do prysznica i poczułam jak ciepłe prądy wody pieszczą każdy skrawek mojego ciała. Czułam się jak w niebie. W tamtym momencie nie przejmowałam się niczym. Nie obchodziło mnie to, że moja siostra spotyka się z tym dupkiem, który mnie cholernie zranił, lecz nie mogłam o nim zapomnieć. To on był moim pierwszym zauroczeniem i to właśnie z nim przeżyłam swój pierwszy pocałunek, myślałam że będzie z tego coś więcej, na dłuższą metę, jednak się myliłam. Wyszłam spod prysznica, wytarłam ciało miękkim ręcznikiem i nasmarowałam je czekoladowym balsamem. Założyłam na siebie spodnie dresowe i bluzę, bluzę Harr'ego, która przywoływała we mnie wiele wspomnień. Wyszłam z łazienki i udałam się do salonu, usiadłam na kanapnie i włączyłam telewizor. Skakałam po kanałach, aż w końcu znalazłam film, który od dawna chciałam obejrzeć So Undercover. Nalałam sobie soku do szklanki, zrobiłam popcorn i wpatrywałam się w ekran telewizora. Do czasu, aż usłyszałam przekręcający się w drzwiach klucz i odgłosy zakochańców, którzy myśleli że śpię.
- Harry, nie tak głośno Nessy może spać - szeptała moja siostra, a on robił swoje. Kiedy doszli już do salonu głośno chrząknęłam, abym nie musiała oglądać tego całego widowiska.
- Już nie śpię - uśmiechnęłam się szyderczo do mojej siostry - Może pójdę do siebie i nie będę Wam przeszkadzać ?
- Nie! - wykrzyczała moja siostra - Zajmiesz się Harrym przez jakiś czas, bo ja muszę skoczyć do sklepu po zakupy.
Oniemiałam. Że co? Że ja mam siedzieć z facetem, na którego widok robi mi się nie dobrze i mam ochotę wydrapać mu tą piękną buźkę. O nie!
- To Harry nie może Ci pomóc? W końcu nie będziesz się przemęczała.
- Dam sobie radę - uśmiechnęła się i po momencie usłyszałam trzask drzwi wejściowych.
*~*
Między nami panowała grobowa cisza, lecz on musiał się odezwać:
- Fajna bluza - uśmiechnął się do mnie - Miałem kiedyś taką samą.
Miał kiedyś taką samą? Albo udaje kompletnego idiotę, albo nim po prostu jest? Stawiam na to drugie.
- Wiesz co? Przy mojej siostrze możesz udawać, że się nie znamy, ale ze mnie nie musisz robić idiotki.
- Ness, ale ja nawet nie chcę udawać. Zrozum mnie, nie wiedziałem że Jessy jest Twoją siostrą. Myślałem, że po tym jak mnie zostawiłaś nigdy się nie zobaczymy, a tutaj co? Los znowu postawił mi Ciebie na drodze.
- Że co proszę? Nie ośmieszaj się Harry. Ja Cię zostawiłam? Ja Cię nigdy nie chciałam zostawiać, zawsze chciałam być blisko Ciebie, lecz przed Tobą świat stał otworem, miałeś miliony fanek i zapomniałeś o Twojej największej fance, która Cię od początku wspierała i chciała ... - z moich oczu dobrowolnie popłynęły łzy - ... chciała dla Ciebie jak najlepiej, ale nie swoim kosztem. Jak XFactor się skończył, to nasz kontakt się urwał. Miałam wrażenie, że jeżeli będziesz już sławny to nigdy się nie spotkamy. Minęły dwa lata, dwa lata w ciągu których chciałam zapomnieć, lecz nie mogłam ... - mówiłam przez łzy - ... byłeś dla mnie zbyt ważny.
Kiedy popatrzyłam na Harr'ego jego oczy błyszczały się od będących w nich łez, nawet się nie obejrzałam kiedy usiadł obok mnie i złączył nasze usta w subtelnym pocałunku.
- Ale Harry. Co to ma być? - kiedy uświadomiłam sobie co się dzieje zareagowałam - Zostawiasz mnie tak po prostu, potem wracasz i jesteś z moją siostrą, a następnie mnie całujesz?
- Nessy. Ja nigdy nie przestałem Cię kochać. Byłaś moją pierwszą miłością i pamiętam ten moment kiedy przyszedłem do Ciebie do ogródka z plastikowym pierścionkiem ... - przerwałam mu
- ... włożyłeś mi go na palec i powiedziałeś, że zawsze będziesz przy mnie i nigdy mnie nie zostawisz - uśmiechnęłam się do niego - lecz to się wydarzyło.
- Nigdy tego nie chciałem, ale widocznie tak jest zaplanowane nasze życie, że rozstajemy i się i znowu do siebie wracamy.
Nie do końca rozumiałam jego słowa, że znowu do siebie wracamy. Może on miał na myśli ... ? Nie! Muszę sobie to wybić z głowy. On jest z moją siostrą, a ja nie chcę psuć ich związku. Chcę żeby była szczęśliwa, mimo tego, że to równa się z moim nieszczęściem. Harry wstał z kanapy, pocałował mnie w czoło i powiedział:
- Idę już. Muszę sobie to wszystko przemyśleć. - usłyszałam tylko trzask drzwi.

~~*~~
Jejciu! 
Nie spodziewałam się, że będzie aż tyle motywujących mnie komentarzy.
Z góry przepraszam, że rodział jest krótki, ale jest to spowodowane masą nauki. 
Następny postaram się bardziej rozwinąć. 
Czekam na wasze komentarze, bo są one cholernie motywujące.
~ Nessy.


piątek, 8 marca 2013

Rodział pierwszy.

" Otworzyła drzwi, a ja zbladłam. Chyba było to po mnie widać, bo od razu męczyła mnie pytaniami ... ''

Tak. To dzisiaj. Dzisiaj jest ostatni dzień tej dziesięciomiesięcznej męczarni. Ostatni dzień w tym głupim liceum, które wiąże się z nieprzyjemnymi wspomnieniami. Starałam się zapomnieć, lecz to jest silniejsze. Nie da się od tak zapomnieć o kimś z kim tak wiele Cię łączyło. Ale to już nie ważne! Teraz jest teraz i mam zamiar cieszyć się wakacjami, które mam nadzieję że zapamiętam do końca życia. Z moich przemyśleń wyrwał mnie głos mojej przyjaciółki:
- Chodź! Bo spóźnisz się na zakończenie szkoły! - Lilly szła uradowana w stronę sali w której miało się zacząć zakończenie. Poszłam za nią. Kiedy w sali zobaczyłam moją klasę, z moich oczu dobrowolnie popłynęły łzy. Dwa miesiące temu nie podejrzewałabym, że moja uczucia dadzą o sobie znać. Nie podejrzewałam, że na prawdę będę tęsknić za tą grupą idiotów, oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Zajęłam swoje miejsce i przysłuchiwałam się spokojnemu głosowi Pani Dyrektor, która wygłaszała swoje jakże przynudzające przemówienie.
*~*
Nawet się nie obejrzałam, kiedy uroczystość się skończyła. Weszliśmy na piętro i standardowo jak przystało na porządnych 3LO zrobiliśmy sobie zdjęcia do tak zwanego 'klasowego tablo'. Pani Smith zaczęła płakać w niebo głosy. Ale to nie czas na opowiadanie o wrażeniach naszej już byłej wychowawczyni. Po zamknięciu wszystkich spraw w szkole, wybiegliśmy ze szkoły i zaczęliśmy się zachowywać jak banda dzieci z podstawówki, która cieszy się na nadchodzące wakacje. Oczywiście na tym się wszystko nie skończyło, bo po chwili zza moich i Lilly pleców wyskoczyli chłopcy:
- To co dziewczyny, wybieracie się z nami wieczorem nad jezioro? - wyrwał Nathaniell
- Wiesz, nie wiem. Miałyśmy inne plany. Lilly co Ty na to ? - rozglądnęłam się wokół własnej osi, lecz mojej przyjaciółki nigdzie nie dopatrzyłam. Nathaniell wskazał palcem na pobliskie drzewo, pod którym Lilly wymieniała się śliną ze swoim chłopakiem. Nie powiem, że mnie to nie brzydziło. Chrząknęłam na tyle głośno, że oczy zakochańców skierowały się w moją stronę.
- Słyszeliście co zaproponował nam Nathaniell, czy zbyt byliście zajęci badaniem swojego podniebienia? - zaśmiałam się.
- Mówił Ci ktoś, że jesteś zabawna? Słyszeliśmy i idziemy. Idziesz z nami?
- Nie wiem. Po ostatniej imprezie moja siostra ma mieszane uczucia jak mnie gdzieś puszcza.
- Nie daj się prosić, a poza tym masz już prawie osiemnaście lat i możesz wyjść w końcu z pod klosza siostry. Czas się zabawić.
- Może i macie rację? Nie warto się nią przejmować. To gdzie i o której?
- O 18 nad jeziorkiem. - powiedział Nathaniell
- Na pewno będziemy. - uśmiechnęłam się i pożegnałam się ze wszystkimi z zamiarem udania się do domu i przygotowania do wieczornej imprezy.
*~*
Po powrocie do domu dostrzegłam, że coś się zmieniło. Jakoś czysto tutaj było. Wszystko się błyszczało, kurze pościerane, okna umyte, a jak wiadomo moja siostra nie była jakąś pracoholiczką i byłam zdziwiona tą zmianą. Kiedy mnie zobaczyła od razu wrzasła, 'że mam ściągnąć buty i szanować jej pracę'.
- Od kiedy w naszym domu jest taki porządek? Co zapisałaś się do programu Perfekcyjna Pani Domu? - powiedziałam dość niemiło
- Nie żartuj tylko mi pomóż.
Nie zwracając uwagi na prośbę siostry poszłam na górę do mojego pokoju, torebkę rzuciłam w kąt mojego pokoju, usiadłam na łóżku i wzięłam na kolana mojego laptopa. Cały czas zastanawiałam się w co powinnam się ubrać na imprezę. Po momencie do mojego pokoju weszła siostra:
- Mam nadzieję, że z nikim się na dzisiaj nie umawiałaś ? - wyrwała mnie z przemyśleń
- A nawet jeśli to co ? Mam plany lepsze niż siedzenie z Tobą w domu.
- Po pierwsze nie tym tonem, a po drugie odwołaj to spotkanie. Przychodzi dzisiaj do nas mój chłopak i chciałabym, abyś go poznała, na pewno go polubisz.
- Dlaczego Ty za każdym razem musisz psuć mi plany ? Aż tak bardzo mnie nienawidzisz ? Gdyby mama żyła ... - w tym momencie przerwałam moją wypowiedź, bo z moich oczu polay się słone kropelki łez. Moja siostra podeszła do mnie i mocno mnie przytuliła.
- Wiem, że jest Ci ciężko, ale masz mnie i pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć. Idź na tą imprezę. Baw się dobrze.
Pocałowała mnie w czoło i wyszła z pokoju. Zanim się uspokoiłam minęło dość dużo czasu. W ciągu tych kilkudziesięciu minut przemyślałam sobie wszystko. Moja siostra nie jest taka zła, wiem że chce dla mnie jak najlepiej, a ja jak się w stosunku do niej zachowuję? Jestem bezczelną gówniarą, która nie umie tego docenić. Stara się być dla mnie jak matka, którą straciłam. Postanowiłam zostać dzisiaj z nią w domu i poznać tego jej chłoptasia. Dochodziła 5.00 p.m., wzięłam więc telefon do ręki w wybrałam potrzebny mi numer.
- Lilly? Niestety nie będzie mnie na dzisiejszej imprezie. Do mojej siostry przychodzi chłopak i poprosiła mnie, abym z nią została.
- Ale jak to ? Zostawiasz mnie samą ? Sama mam wyrywać ciacha ? - zaśmiała się
- Masz chłopaka i pilnuj się jego, a nie myśl o wyrywaniu ciach. Nadrobimy to. W końcu mamy całe wakacje dla siebie. Baw się dobrze. Cya !
*~*
- To co siostrzyczko, mogę być tak ubrana ? - zeszłam na dół w mojej koronkowej czarnej sukience, granatowych zakolanówkach, a na ramionach zarzuconą miałam jeansową kurteczkę, włosy zostawiłam w lekkim nieładzie, a na twarzy miałam delikatny makijaż.
- Nie uważasz, że nad jezioro powinnać iść w czymś wygodniejszym ? - siostra zmierzyła mnie wzrokiem
- Nad jakie jezioro ? Zostaję z Tobą, bo chcę poznać tego wyjątkowego mężczyznę o którym cały czas mówisz - uśmiechnęłam się do siostry, a ona podeszła i mnie przytuliła - O której on ma być ?
- O 7:00 p.m.
Popatrzyłam na zegar, który wskazywał że powinien pojawić się za dziesięć minut. Pomogłam siostrze nakryć stół, lecz nadal dziwiłam się po co ta cała szopka. Po co kolacja ze świecami, idelanie wysprzątany dom i moja siostra ubrana w długą sukienkę i buty chyba na dziesięcio centymetrowym obcasie. Nagle z moich przemyśleć wyrwał mnie dzwonek do drzwi. Moja siostra poszła w stronę drzwi, a ja za nią. Chciałam zobaczyć kim jest ten jej idelany mężczyzna. Otworzyła drzwi, a ja zbladłam. Chyba było to po mnie widać, bo siostra natychmiast zaczęła się wypytywać 'czy wszystko w porządku'. To znowu on. Wrócił i to jeszcze w jakim stylu. Zilustrowałam tylko jego twarz, założyłam na nogi baleriny z półki porwałam mój telefon i wybiegłam z płaczem.

~~ * ~~
I jak Wam się podoba ?
Nigdy nie pisałam opowiadań i jakoś nie zabardzo się na tym znam.
Czekam na wasze szczere komentarze.
Cya ! ♥ 
~ Nessy.